Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 272 295 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Przychodzi Kissiak do lekarza...

czwartek, 25 września 2014 22:27

Przychodzi Kissiak do lekarza i mówi, że boli noga... No nie jest to żart niestety. Głupie to to, ale co zrobić skoro prawda to jest. Zwlekał Kissiak z wizytą, bo przecież głupio z nogą do lekarza iść. I bolała, bolała, mijały miesiące, aż Kissiak płakał prawie z bólu, więc na wizytę się zapisał. Lekarz oglądał, badał, dotykał, badania zlecił i do ortopedy wysłał. Kissiak badania zrobił, wyniki dobre, nic nie wskazały. Kissiak zdrów jak ryba.

W końcu dzień odwiedzin ortopedy nastał. Koleżanka mówiła, że ortopedzi jak jeden mąż młodzi i przystojni, taka zasada już na tym świecie panuje. Wchodzi więc Kissiak do gabinetu, a tam ortopeda, no może już nie taki młody (Kissiak ocenia, że po czterdziestce), ale przystojny, oj, przystojny, no przyznać to trzeba. Więc siedzi Kissiak i mówi, że z nogą bolącą przyszedł... No i zdejmuje Kissiak spodnie, dobrze, że choć zawczasu pomyślał i piękne, najlepsze majtasy włożył :) co by się ze wstydu potem nie spalić, że jakieś tam przeciętne ma na dupsku :) Zresztą zasada prosta jest, że jak do lekarza się idzie, nie ważne jakiego, to bieliznę naj naj najlepszą włożyć trzeba :) bo nigdy nie zna się dnia i godziny :)

Leży Kissiak na tej kozetce, lekarz nogę puka, stuka, prostuje, zgina i podnosi. Kissiak w sufit patrzy onieśmielony, bo lekarz za przystojny by na niego się gapić :) Ałłł! Kissiakowi łzy ciekną, skurcz złapał, a ortopeda trzyma nogę w górze i puścić nie zamierza. Wreszcie Kissiak krzyczy, że już nie wytrzyma, to się ortopeda lituje i spokój daje na kilka sekund, po czym inne ćwiczenie na nogę pokazuje. A Kissiak cierpi...

No i myślał Kissiak, że lekarz raz dwa powie, zapalenie mięśnia, czy takie tam, a ten tu wyskakuje, że przykurcz mięśni. Że mało ruchu i mięśnie nie rozciągnięte i że jeszcze gorzej będzie. Że co, proszę? Nie będzie maści, tabletek, antybiotyku i po kłopocie? Nie? Będą ćwiczenia, kupowanie rollera, ból i łzy, aż mięśnie rozciągnie Kissiak. Ciężka praca jednym słowem, ćwiczyć trzeba.  

A Dzielny Mąż oczywiście już tu "wsparcie" okazał dla chorego: "Ooo, będziesz ćwiczyć, będziesz tak, ale na pewno, tak? Ale wytrwasz, wytrwasz w postanowieniu? Ile razy dziennie? A teraz to ty będziesz taka fit! O taka fit, że ho ho!".

No tak..., więc Kissiak teraz będzie taki super Kissiak fit... Szkoda tylko, że zestaw "Kissiak i ćwiczenia" wyklucza się już z samej nazwy...

Wiem tylko jedno niestety. Jak mus to mus, bo ból jest straszny i coś z tym trzeba zrobić...

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Na twardziela

sobota, 20 września 2014 9:46

*Przemyślenia poniższe zainspirowane zostały i obserwacji dokonano po czynie następującym: mój siostrzeniec pierwszoklasista, niedawno stwierdził: "Mamo, jutro idę do szkoły na twardziela!". I poszedł... w krótkich spodenkach... :)

 

 

Mamy wrzesień. Skończyły się wakacje, na ulicach tłoczno (jakby wszyscy nauczyciele, dzieci i młodzież samochodami tylko do szkoły jeździli), pogoda się zmienia, powietrze już inne, jesień zbliża się wielkimi krokami.

I właśnie wrzesień, albo i też śmiem twierdzić początek października, to miesiące "dziwno-pogodowe", dzielące populację naszą na trzy grupy społeczne.

Pierwsza grupa to tzw. ostatni hołd lata.  Objawy tej grupy są proste: to jeden letni atrybut w garderobie, najczęściej sandały. Płaszcz, sweter, długi rękaw, długie spodnie i sandały. Najczęściej do grupy tej należą kobiety, choć mężczyźni też nie są rzadko spotykani. Działają w myśl zasady, że nie można się tak szybko rozstać z latem, że przecież ciepłe dni są jeszcze, więc sandały pozostają jak najbardziej i schować ich jeszcze nie można.

Ja tylko dziwie się z jednego powodu i pojąć nie mogę, jakież to muszą być ciepłostope osobniki, że stopy im nie zamarzają rano lub wieczorem, gdy wiatr już nieco chłodnawy przecież jest i naprawdę zimno czuć wszędzie.

Ta grupa, jako jedyna ma niestety podgrupę, która chlubą narodu nie jest.  Błąd robią zdecydowany, którego już nie jestem w stanie zrozumieć. Jesień się zbliża, nie jest już upalnie więc do sandałów skarpety nakładają. Jakoby ten wrzesień dawał na to pozwolenie! O nie, nie, nie! Tego robić nie można, chociażby ktoś nawet w zimę w sandałach podążał! To błąd jest i skoro już o skarpetach myśleć się zaczyna, to kryte buty czas nałożyć, a nie skarpetę do sandałów pchać! To się gryzie samo przez sie! A najgorzej, to już te cienkie! Albo bosa stopa i sandał, albo kryty but! No dwóch rzeczy mieć nie można. Wybaczcie!

Druga grupa, to właśnie grupa ze wstępu, czyli "na twardziela". Najczęściej są to mężczyźni, chłopcy, studenci, młodzież, którzy jak najdłużej w świecie luzu i wakacji pozostać pragną. Nie straszny im deszcz, chłód poranka, czy wieczoru. Ich to nie rusza i jak najdłużej w krótkich gatkach pozostają! Do szczęścia (i krótkich majtek) wystarczy słońce w południe rozgrzewające ziemię do nawet 20 stopni. No nie twierdzę, że to mało, ale jesień to jesień i już :) Na twardziela jednak to typ najczęściej spotykany w dzisiejszych czasach i już nikogo dziwić nie powinien :)

I wreszcie grupa trzecia, czyli "nadeszła jesień". Ubrani w myśl zasady: wrzesień=jesień, skończyły się wakacje, wakacyjne rzeczy już spakowane na pawlacz :) Płaszcze, chusty, botki, kryte buty, najlepiej za kostkę! Przecież liście lecą z drzew, powietrze chłodniejsze, a zresztą wrzesień to wrzesień i już :) 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

Żubr

środa, 17 września 2014 21:16

Dzielny Mąż siedząc z Bąbelkiem na łóżku, oglądają książeczkę z obrazkami zwierząt. Na jednym z obrazków zwierzę, którego Piotruś jeszcze nie zna.

- To jest żubr - mówi Dzielny Mąż. - Żubr to jest taka trochę krowa - tłumaczy dalej - a trochę taki byk. Taki gender.

 

... 

Wymiękłam... :)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Poranna siła podświadomości

poniedziałek, 01 września 2014 22:39

Poranek. Tuptam sobie jak zawsze od poniedziałku do piątku na przystanek. Rozglądam się to tu, to tam, ludzi brak, co jakiś czas przejedzie samochód. Nie tak zimno, jakby mogło się zdawać, powietrze chłodne, ale co jakiś czas pada na mnie przebijający się poranny, późnojesienny promień słońca. Trochę się spieszę, bo rano tak szybko ucieka czas. Niewiadomo kiedy. A chciałoby się jeszcze posiedzieć przy kawie, zjeść w spokoju śniadanie, pobawić z synkiem, porozmawiać z Dzielnym Mężem... Wszystkiego łapię po trochu, a niedosyt pozostaje. Niby pobudka o 5.40, dużo czasu zdawałoby się, ale ten czas coś mnie oszukuje podejrzewam :)

Na mostku spoglądam na zegarek. 6.59. Nie tak źle, powinnam zdążyć w sam raz i to z dwoma minutkami na oddech na przystanku :) Tuptam dalej, tup, tup, tup, już połowa drogi za mną. Nagle... myśl! O nie! Nie, nie, nie, sio myślo! Nie wiadomo skąd się wzięła! Nie, nie, nie chcę cię słyszeć! La la la la - śpiewam zagłuszam, walczę... Ale ona pozostaje i już w pełni opanowuje mój mózg: "Do przystanku masz 1,2 km!" Ha, ha, ha - śmieje się w mojej głowie .

Nie udało się, wszelkie próby powstrzymania na nic. Przypomniałam sobie niewiadomo po co i dlaczego, słowa Dzielnego Męża, który na spacerze w sobotę, niechcący uświadomił mi jaką odległość pokonuję codziennie na autobus... Broniłam się! Nie myślałam o tym, ale ta myśl przyszła jak grom z jasnego nieba! Buch i jest! Ułamek sekundy i dzieją się rzeczy, które się dziać nie powinny. Nogi zwalniają. O, nie, nie, nie, idźcie dalej! - myślę sobie, raz i dwa, raz i dwa - napędzam je. A gdzie tam! Jakby ktoś raptem do nich kule armatnie przywiązał. Zwolniły i stały się ociężałe, stopy poczuły, że mają dość, od razu każdy krok był wielkim wyzwaniem! Ach... W końcu doczłapałam. Człap, człap, człap. Z sił opadłam, ach, ach, ach. A do tej pory w błogiej nieświadomości szłam codziennie, a teraz świadoma odległości moja podświadomość robi swoje... Oj biedna ja biedna :)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

poniedziałek, 20 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  51 684  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
2930     

Ulubione strony

Statystyki

Odwiedziny: 51684

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Pytamy.pl