Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 869 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Weekend

niedziela, 27 lipca 2014 22:35

No dobra, narzekać nie mogę. Zaczęło się okropnie, ale wszystko się nadrobiło :) W sobotę po południu zrobiło się znowu letnio. Może bez wielkiego słońca, ale ciepło i miło. Więc my hop! w samochód i do parku w Oliwie. Ot, taka nagła myśl. Ach, jaki to był dobry pomysł! Nie było wielu ludzi (wiadomo, wszyscy na Jarmarku lub na Red Bull Air Racing w Gdyni). Więc park był nasz. Cały, calusieńki. A tam zaszaleliśmy:) Spontanicznie, niespodziewanie. Spacer, fontanna, kaczki, pan, który pięknie grał na takim czymś ;), zachwyt Bąbelka, drzemka w wózku, przewalanki na trawie, bam na chodniku, (krew się polała, na szczęście tylko troszeczkę), odpoczynek, chwila we dwoje (gdy Bąbelek spał), rozmowa, przytulanki, śmiechy, zdjęcia. I kiedy zleciały te trzy godziny? Nie mam pojęcia. To był najdłuższy spacer jak ostatnio spędziliśmy. To było mi niezwykle potrzebne. To było potrzebne naszej trójce.

Jednak, wszystko miało być tak, jak miało być. Poranny deszcz, mój zły humor, ból głowy... a raptem wszystko się odwróciło i takie cudnowości, wspaniały czas. No lepiej być nie mogło. :)

A dzisiaj? Dzisiaj rano już byliśmy na plaży. Tłumnie, ale miejscówka tuż przy brzegu :) Bąbelek aż się rwał do kąpieli. Ale tylko moczyliśmy nóżki :) Były baby z piachu, chlapu-chlapu wodą z wiadra :), odpoczynek w namiocie, chwila na ręczniku, lody i wafelek dla Bąbelka. Niedługo, bo my nie z tych, co całe dnie spędzają na plaży. Odpoczęliśmy jak należy i pojechaliśmy na obiad. Do domu oczywiście :) Po południu pokropiło, ale już nie miało to dla nas znaczenia. Padliśmy. W trójkę. Aż do wieczora.

To był cudowny weekend :)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Prawo Murphy'ego

sobota, 26 lipca 2014 9:18

Zastanawiam się jak to jest. A może właściwie, dlaczego tak jest. Człowiek cały tydzień pracuje, ciężko pracuje, chodzi do pracy, wraca padnięty, chociaż daje wtedy, resztkami sił,  jak najwięcej energii Bąbelkowi, by nie pokazać mu, że jest padnięty, bo Bąbelek wita go radośnie, głośnym śmiechem, więc bądź co bądź, ta energia się sama wykrzesuje, gdzieś się tworzy, takie koło, które się napędza..., ale wracając do wątku, czeka człowiek na weekend, bo przecież urlopu w tym roku nie ma, gdzieś w głowie rodzą mu się pomysły, odpoczynek na plaży z rana, skakanie przez fale, ciepły piasek, dumanie i zapatrywanie się nad morze, robienie z Bąbelkiem babek z piasku..., a tu wstaje człowiek w sobotę i widzi deszcz, chmury, normalny, szary brak perspektyw na słońce... Wyć człowiekowi się chce, migreny dostaje, leków musi się naćpać, kawę pije by choć trochę funkcjonować, liczy na słońce po południu, ale perspektywy żadnej i tak nie widzi. No jak tak można zacząć sobotni poranek? Jak ?!? Łzy to aż w gardle mi stoją! To się chyba nazywa Prawo Murphy'ego, prawda?

 

 

Ps. nienawidzę tego Murphy'ego!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Nowy rozdział

sobota, 12 lipca 2014 21:19

Zaczynamy nowy rozdział. Ja, Dzielny Mąż i Niuś. Zupełnie nowy i czysty :) Pewien etap się kończy, pewien zaczyna. Po pierwsze, Niuś ma prawie rok. Zmienił się. Jego buźka nie jest już niemowlęca. Niuś jest już małym chłopcem! Po drugie, Mama, czyli ja, idzie do pracy. Ba! Na początku należy dodać, że mama pracę znalazła! To duży sukces. Więc mama idzie do pracy. Do nowej pracy. Niuś zostaje w domu z Nianią. Poszukiwania Niani trwały. Tydzień. Ciężki tydzień. Nie jest to łatwe. Ale i tym razem Niuś zaskoczył. Uśmiechał się, zaczepiał, pokazywał co umie, nie płakał. On wie. Ja wiem, że on wie. Pewnego dnia, już po znalezieniu pracy, mu tłumaczyłam, a on patrzył na mnie tymi swoimi wielkimi oczami. I ja po prostu wiem, że on wie. Więc teraz będzie z Nianią. Nadszedł ten czas. Szybko. Przecież niedawno był dopiero w brzuchu i z radością kopał, brykał i skakał... A teraz będzie z Nianią. Powtarzam mu, że ma szczęście, bo to jego własna, osobista Niania, która będzie się z nim bawić i bawić.

Przez to wszystko lipiec pędzi i pędzi, i myślę, że nie zauważę kiedy minie. Miał być wakacyjny wyjazd do rodziców. Był tylko szybki wypad na weekend. Nocna podróż, by załapać jak najwięcej z dnia. To przecież niemal 400 km... Tak rzadko się widzimy...

Poza tym tyle spraw, tyle rzeczy do załatwienia. Raptem coś się kończy, coś zaczyna. I niby gdzieś w środku byłam na to przygotowana, to i tak wszystko następuje "za szybko". Oczywiście w cudzysłowie, bo nigdy nie byłoby odpowiedniego czasu i na prawdę wszystko następuje tak, jak miało być, tak jak Ktoś zaplanował. Na początku trudno było mi ogarnąć myśli. Teraz już ogarnięte. Ale nadal gdzieś we mnie jest pewien rodzaj strachu. Strachu przed nieznanym :) Ale to chyba normalne. Taki "strach" jest raczej dobry, motywujący. Bo wiem, że będzie dobrze. Wiem i już :)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  50 416  

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Ulubione strony

Statystyki

Odwiedziny: 50416

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Facet