Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 272 171 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Tydzień

poniedziałek, 23 lipca 2012 21:37

To był dość niesamowity i intensywny tydzień. Po pierwsze gościliśmy mojego brata :) Po drugie dokończyliśmy sprawy, które trwały i trwały i wydawałoby się, że się nie skończą, a były to sprawy "życiowe". Ale po kolei. (Do ważnych spraw wrócę kiedy indziej, na dniach, bo i na nie przyjdzie pora), a dziś wspomnianie owego tygodnia.

 

Tak, jak napisałam: to był dość niesamowity i intensywny tydzień. Wizyta na Helu, wyspa Sobieszowska, Szymbark i dom do góry nogami (!), kilka dobrych filmów i kilka gorszych także (sensacje, przygodowe, bajki, film niemy i film z pierwszej dziesiątki najgorszych filmów świata - naoglądałam się za wsze czasy :) ), spotkanie z reżyserem, gra w elektoronicznego paintballa (oj, działo się działo)... Ponadto spacery, wyjazdy, zajęte popołudnia i wczesne poranki. I jeszcze dużo innych rzeczy, o których zapomniałam, a także się działy :) He, he, he... W każdym bądź razie, bardzo przyjemnie i miło.

 

 

 

Tak mam gdy...

 ...gdy tydzień jest taki jak opisałam powyżej ;)

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Nie wiem co na to mąż...

poniedziałek, 09 lipca 2012 20:30

Od zawsze twierdziłam, że skoro tata przyprowadzał do domu „dziwnych ludzi" (czytaj:  artystów, poetów, pisarzy, malarzy itp., a artyści mają w sobie trochę dziwactwa), a mama jest psychologiem, to u ich dzieci, czyli NAS (ja i moje rodzeństwo), spotykanie dziwnych ludzi się kumuluje, w dodatku na potęgę czy też do kwadratu i jest to po prostu nieodzowny element naszego życia. Bądź co bądź jednak nie narzekamy, bo to urozmaica nam przecież poranki, wieczory, popołudnia, czy też szare dni. Otóż…

Poniedziałek rano. Słońce, parno, zbiera się na deszcz, tudzież burzę (kolejną), mój organizm domaga się kawy, bo tylko ona jest w stanie zmusić go do działania, a w domu nie zdążył się napić. SKM-ka do pracy uciekła, kolejna za piętnaście minut. Siadam więc na ławce, biorę „Metro" i już, już chcę zacząć czytać, gdy patrzę, a tu idący obok chłopak się uśmiecha. Uśmiechnęłam się więc, bo co innego zrobić. Wracam do lektury, mój wzrok przesłał do mózgu pierwszy wyraz, mózg pojął jego znaczenie, po czym chciał już pojąć znaczenie wyrazu drugiego, ale usłyszał:
– Czy wie, Pani która jest godzina?

Podnoszę głowę, a tam ów mężczyzna. Cofnął się i teraz stoi koło mnie.
 – Chwileczkę – mówię, po czym odpinam torebkę w poszukiwaniu komórki (co nie jest takie proste, każda kobieta wie, o czym mówię :) ).
W tym momencie odwraca się Pani z ławki obok i łaskawie mówi, że Pan ma przecież zegarek nad głową, na tablicy z rozkładem.
– A no tak ­– mówi ów mężczyzna, a po jego twarzy widać, że baba zniszczyła mu taki super plan na zagadanie dziewczyny. Och!
Chłopak jednak nie rezygnuje, kuca koło ławki i zaczyna gawędzić. Po przedstawieniu jesteśmy już na „ty”. Chyba. Przynajmniej tak mi się zdaje :) Ów mężczyzna rozpoczyna rozmowę. Nawija, nawija i nawija. Rozmowa, a raczej byłbym skłonna powiedzieć monolog z przerywnikami (w moim wykonaniu) trwa do przyjazdu kolejki. Opowiada o imprezie z której właśnie wraca (!), bo myślał, że dziś niedziela, kilka zdań o pracy i psie siostry, i znowu o imprezie, a potem o tym, że po sześciu latach rozstał się z dziewczyną i szuka nowej. Po czym patrząc mi w oczy mówi:

– Może już znalazłem…

Milczę :P, a przez mój umysł przelatuje myśl „No pięknie”.

Piętnaście minut zlatuje dość szybko, po czym podjeżdża kolejka, podchodzę do drzwi, a ów mężczyzna mówi:
– A może dasz mi numer telefonu?
– Wiesz – odpowiadam – Nie wiem co na to mąż.
– Mąż? – mówi zmieszanym, mocno zawiedzionym głosem, a ja widzę, jak jego entuzjazm opada i ów pewny siebie mężczyzna doznaje szoku zmieszanego z uczuciem porażki. –Naprawdę? Nie zauważyłem...  – dodaje tonem jakby uszło z niego powietrze. Jego uśmiech znika. Ja, pokazując mu obrączkę na palcu, znikam w kolejce...

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Rozmowa z kotem

wtorek, 03 lipca 2012 9:57

Mama do Mruczka:
- Mruczek, kto wygra mecz?
Cisza.
- Mruczek, kto wygra mecz?
Cisza.
- Mruczek, no kto wygra mecz?

Cisza.

- Mamo! - mówi w końcu mój brat - On ci nie odpowie!
- Czemu? - pyta zdziwiona mama.
- Bo to KOT !


Po paru dobrych minutach Mruczek podchodzi do atlasów świata i dotyka pyszczkiem Brazylię. Mama na to:
- Mruczek, Brazylia przecież nie gra!

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

sobota, 18 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  51 621  

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

Ulubione strony

Statystyki

Odwiedziny: 51621

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Facet