Bloog Wirtualna Polska
Są 1 272 172 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kissiak i mandat. Ten pierwszy.

niedziela, 26 czerwca 2016 22:11

Nie ma się czym chwalić, nie ma. Ale Kissiak swoje wie, więc nie chwaląc się opowie jak to było, gdy kilka dni temu do Suwałk jechał na weekend i pierwszy w życiu swój mandat dostał.

Jedziemy. Ja Bąbel i Brat. I jedziemy, przystanków brak, droga dobra, tłumów nie ma. I nagle już czuje Kissiak, że coś się święci, bo zza rogu wychyla się Pan Policjant i powoli zbliża się do jezdni. „O nie nie nie, nie idź, cofnij, nie machaj do mnie, nie wybijaj króla z rytmu!” – myśli Kissiak, ale dupa! Macha! macha, że niby Kissiak ma się zatrzymać. No to Kissiak łapie oddech, zatrzymuje się, nauczony porażką z przeszłości, że szybę trzeba otworzyć, a nie siedzieć i udawać, że nikogo nie ma patrząc przed siebie, otwiera szybę i … i w gruncie rzeczy to już nic nie pamięta, oprócz słów: „Kontrola ruchu drogowego”. Dalej coś było. Coś na pewno. Policjant mówił. Znaczy szybko trzepał regułkę kto on i co on, i co ja, i że ten tego prędkość, i że dokumenty, mandat, i że 100, 200, sąd, i że mam prawo, i że mogę, i w końcu czy przyjmuję, czy nie.

A że Kissiak się wyłączył, umysł ciało opuścił, siedział i patrzył, i nie wiedział co i jak i gdzie patrzy, i niby patrzył Policjantowi w oczy i słuchał, ale jakoś serio się wyłączył, a żeby nie być nie uprzejmym nie powiedział Kissiak „czy może pan powtórzyć?”,  więc słów prawa mało zrozumiał, oczy wieeelkie zrobił pokorne, niemal kolibra nawet, ale się powstrzymał, i powiedział, że tak przyjmuje.

Więc Policjant widząc chyba, że zaraz do zawału dojdzie, już zator płucny jest, oddechu brak, czynności życiowe zatrzymane, powiedział, że 100 daje w tym wypadku, ale z jakiej racji i dlaczego tego już Kissiak nie wie, może to te oczy, ten koliber, albo te nogi, co na nie mimochodem zerknął dwa razy.

- Tylko jeszcze sprawdzimy trzeźwość – powiedział Pan policjant.

- yhy – wydusił Kissiak, bo teraz to już zaskoczenie przeżył, nie spodziewał się takich ruchów.

I w oczach Kissiaka jakiś przedmiot się ukazał, nie wiadomo skąd to i jak to, i ogólnie co to, i do czego. Długie to to, ogólnie percepcja kissiakowa zaburzona została przez te zatrzymanie dwie minuty temu więc patrzył Kissiak tymi wielkimi pokornymi oczami i nie wierzył. Nadal nie wierzył w jakiej sytuacji się znalazł.

Policjant mówił, że tu w tą dziurkę, jakby Kissiak dmuchał świeczkę na torcie, ale zanim powiedział, Kissiak już dmuchnął w tą rurkę, coby szybciej to skończyć i ocknać się jakoś z tej sytuacji, do zamknięcia w sobie nie dopuścić i tak dalej, więc zanim on skończył klepać regułkę jak dmuchać, już było po wszystkim. Sekunda, dwie, a może trzy, coś tam migało, a w tym czasie, który bądź co bądź był wiecznością, w kissiakowej głowie było już ponad tysiąc myśli. A co jeśli wyjdzie, że Kissiak pił skoro nie pił, tylko coca-colę, ale co jeśli ta coca cola coś ma i jeśli wyjdzie, to nie uwierzą, że Kissiak tylko coca-colę, a że już pusta butelka to tym bardziej nie uwierzą, a jeśli wyjdzie że tak, choć Kissiak pił ostatni raz na swojej imprezie trzydziestkowej, bądź co bądź 3 czerwca, a teraz 20 dni później jeśli coś wyjdzie, choć nawet wtedy pijany Kissiak nie był, ale co jeśli jednak się okaże…

- Ok – powiedział Policjant wyrywając Kissiaka z tych okropnych myśli, które w przeciągu tych dwóch sekund zrobiły bezwzględny i nieoczekiwany bałagan w kissiakowej głowie, i odszedł do radiowozu z kissiakowym dowodem, prawkiem, dowodem rejestracyjnym i wszystkim innym, z czym tylko odejść mógł.  

I w tym momencie Bąbel w płacz! Na zewnątrz ukrop, 32 stopnie, w samochodzie ukrop, bo silnik zgaszony przecież, więc klima nie działa. Brat mówi, że chętnie by zapalił, ale tak głupio teraz wyjść, Kissiak patrzy i załamuje ręce, bo Dzielny Mąż nie będzie zadowolony, w dodatku, jak tu wykręcić teraz, żeby nie przywalić jeszcze na dobry koniec w radiowóz?!? I tkwimy tak w tym bezczasie, absurdzie, Policjant wcale, a wcale się nie spieszy, Bąbel wyje, Brat chce palić, Kissiak myśli jak wykręcić, myśli o tej sytuacji, teraz zamknie się w sobie, w depresje popadnie, brzemię będzie miał całe dalsze życie, żar się z nieba leje, klima wyłączona, trasa przerwana, rytm jazdy zaburzony, rytm serca także. Minuty lecą, czas się dłuży, a my dalej to samo: tkwimy tak w tym bezczasie, Policjant wcale, a wcale się nie spieszy, Bąbel wyje, Brat chce palić, Kissiak myśli jak wykręcić, myśli o tej sytuacji, teraz zamknie się w sobie, w depresje popadnie, brzemię będzie miał całe dalsze życie, żar się z nieba leje, klima wyłączona, trasa przerwana, rytm jazdy zaburzony, rytm serca także, mandat trzeba zapłacić, nowej sukienki nie będzie. Jednym słowem: dramat.

Po kilku minutach (czytaj: wieczność) podchodzi Policjant, dokumenty oddaje, Bąbel przestaje wyć, Kissiak odpala silnik, wykręca bez problemu, klima chłodzi, włączamy się do ruchu, jedziemy 50 km/h, jak prawo przykazało, jedziemy, jedziemy, myśli się uspakajają, brzemię narosło już na całe życie, Kissiak stwierdza, że jednak nie zamknie się w sobie, w końcu to Kissiak jest, przeżyje to, weźmie na klatę i opłakuje tylko niekupioną sukienkę.

No ale co poczniesz, w końcu uczymy się na błędach, prawda? Niestety na swoich, a to najbardziej boli. Swoją drogą mogliby więcej znaków nastawiać na tych drogach, szczególnie na tej cholernej obwodnicy Giżycka, co niby obwodnica, a w mieście, co niby poza kiedyś, ale już nie teraz i tak dalej i dalej. Więcej znaków proszę!

 

 


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

A w domu... po pracy :)

piątek, 10 czerwca 2016 20:55

A w domu... po pracy :)

 

a w domu.....jpg

 


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zdarzenia, o których zapominamy... a nie powinniśmy.

środa, 08 czerwca 2016 22:32

Biegnę na przystanek. No dobra, idę, ale szybko. Znaczy normalnie. Ale normalnie znaczy szybko, tata kiedyś powiedział do mnie, że kobieta w szpilkach nie powinna tak szybko chodzić. Ale ja chodzę. Nawyk taki. Oduczyć trudno. Zresztą biegam, cały czas biegam, więc norma. Boże, ale ja nie o tym. Więc, idę na przystanek. Przed chwilą lało, ale Panie na spotkaniu powiedziały, że mnie nie wypuszczą na taką ulewę, więc rozmawiając miło, przeczekałam w cieple i przyjemnej atmosferze aż przestanie siąpić z nieba (no dobra, nie siąpiło, lało strasznie, urwanie chmury). Dziesięć metrów przed przystankiem stoi staruszka. Lekko zgarbiona, ale zadbana, bardzo stara, ale widać, że ładnie się zestarzała. Ładna cera, mimo, że już naznaczona biegiem lat poprzez zmarszczki.

- Ale Pani szybko chodzi - słyszę i się automatycznie zatrzymuję.

- Słucham? - pytam, bo przecież "biegłam", a moje myśli krążyły wokoło tysiąca spraw, wydarzeń, sytuacji (jak zawsze)  byłam totalnie oderwana od ziemi. Wracam więc szybko lądując.

- Nogi ma Pani takie ładne. Długie. Sylwetka bardzo ładna. Wygląda Pani jak modelka - mówi staruszka i się uśmiecha.

- Dziękuję - mówię skromnie.

- Naprawdę. Pięknie.

Uśmiecham się. Nie wiem co mam powiedzieć. Serio, nie wiem.

- Dobrych rzeczy w życiu Pani życzę - mówi staruszka - Już nie zatrzymuję.

- Dziękuję. Dobrego dnia - mówię i odchodzę na przystanek.

 

Hmmm... zastanawiam się nad tym w domu. Tak, miło, pewnie, że miło usłyszeć od kogoś komplement. Ale już drugi raz słyszę od obcej osoby "dobrych rzeczy w życiu"... Zapomniałam. Dziś mi się przypomniało. A przecież to są zdarzenia, o których powinniśmy pamiętać...

 

 

 


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Kissiak i Pan Nawigator

czwartek, 02 czerwca 2016 0:01

Kissiak miał załatwić sprawę i jakoś tym razem nie pomyślał, że przecież gdziekolwiek Kissiak nie idzie, cokolwiek nie zrobi, to nie może być takie łatwe i przyjemne, że hop i już. A gdzie tam… Może Kissiak zapomniał o tym z racji przekroczonej 30-stki :D  Może ogólnie starość już i zaniki jakieś się przytrafiają. Niemniej jednak jedzie Kissiak autem, jedzie sobie jedzie, do celu tuż, tuż, ale że osiedle nowe, na którym Kissiak nie był, tylko mija często, Kissiak mapę wydrukował (!) z Google Maps oczywiście i zadowolony, że system oszukał. Ba! 5x czytał mapę, a na dodatek nawigację pierwszy raz w życiu włączył, gdy sam prowadził autko, co by go dzielnie poprowadzić mogła i jak nie patrzeć na miejscu miał być już za chwilę. Więc w prawo jedzie, zgodnie z Panem Nawigatorem mówiącym „za 200 metrów skręć w prawo”. Tylko skąd u licha wiedzieć ma Kissiak, że już te 200 metrów przejechał już? No skąd? Ale nie ważne, skręca na czuja. „Teraz w prawo” – mówi dalej Pan Nawigator jak już Kissiak skręcił. „Jakie prawo?! Toż tu trawnik, a nie skręt” – krzyczy Kissiak do Nawigatora. „Skurczybyk, oszukać mnie chciał” – myśli Kissiak i skręca w uliczkę tak ciasną, zastawioną z dwóch stron autami, blokami i ogólnie, że nic nie przejedzie, mucha się ledwo przeciśnie. Ale skoro jechać ma to jedzie.

„Dalej w prawo i w prawo” – odzywa się Pan Nawigator. Więc Kissiak kręci w lewo (uświadamiając sobie, że to lewo dopiero po jakimś czasie, no dobra – już w domu wieczorem, ale w prawo tam nie było możliwości, tego pewien jest jak nic!). Następnie widzi, że to ślepa uliczka, ale brnie dalej, bo przecież może jednak da się przejechać. Dojeżdża Kissiak do dwóch słupków blokujących trasę i staje. A Nawigator milczy. No zgłupiał chyba postępami, bo sam Kissiak zgłupiał. Ale zimną krew zachował, cofać zaczął, bo przecież tak ciasno, że zawrócić się nie da. Więc cofa Kissiak cofa, cały czas główkując, że coś nie tak tu zagrało. O nie, tak łatwo Kissiaka na manowce się nie sprowadzi, Kissiak uparta bestia, jak się uprze to z drogi Święci, bo swego dopnie! A Nawigator milczy. Wycofał Kissiak. Uf, uf, udało się bez szkód, trupów i tym podobnych, i jedzie z powrotem. Zerka, jakiś parking. Wjeżdża więc i parkując „na blondynkę” – pośrodku trzech wolnych miejsc, co by łatwiej mu wyjechać było, bo przecież odreagować tą ciasną, zastawioną uliczkę musi jakoś! Tak czy nie?! Wypada z auta, żar się z nieba leje. Stoi. W jednej ręce Nawigator coś gada, że dalej prosto. „ O! Odezwał się łaskawca dobrodziej! - mówi Kissiak do komórki - Tyle, że ja wysiadłam już chciałam to zauważyć!”.  W drugiej ręce wydrukowana mapa googolowska.

- Dzień dobry! – odzywa się Kissiak do stojącego obok staruszka. – Ja chciałam trafić…hmmm…- o tam! – i pokazuje Kissiak mapę łapiąc się, że staruszek patrzy jak na wariatkę z kartką w ręku, z gadającą od rzeczy komórką w drugim ręku i jeszcze nie wie gdzie chciał trafić, tylko macha kartką. Opanował się Kissiak na szczęście, chyba ta 30-stka dobrze mu jednak robi, bo szybko krew do mózgu dotarła i myśleć zaczął i rzekł gdzie chce iść. Staruszek uprzejmy mówi, że to tam – pokazując na blok obok. Co za szczęście! Mknie więc Kissiak przez trawnik, myśląc co by tu kleszcza żadnego nie chapnąć przypadkiem, bo pyszny przecież Kissiak jest, ale wolałby pysznym zostać nie dla kleszczy :P "Jesteś na miejscu" - odzywa się nagle nieproszony Pan Nawigator, aż Kissiak podskakuje ze strachu bo na to przygotowny to nie był! 

Wchodzi Kissiak do klatki, windy brak, mieszkania liczy, wspina się i wspina. Trzecie piętro. To nie na wiek kissiakowy, o, to już za dużo :P Drzwi otwiera Pan. Przewierca Kissiaka wzrokiem, Kissiak to wie, ale załatwia co załatwić ma, a na odchodne słyszy, że jeśli chodzi o poparzenia, to on maść poleca znakomitą. No dobra, Kissiak wie, że ma siniaki na rękach, które Pan wylukał dokładnie (tak Kissiak to widził, że i tam Pan lookał), ale one robią się same z siebie, które może i jak oparzenia wyglądają troszku, ale to tylko siniaki i nie musiał mnie Pan tak przewiercać wzrokiem, tak aż, tak mocno!!! No.  

Idzie Kissiak i myśli, że miało być prosto, a było jak zwykle, ale dawno już Kissiak tak nie miał. O Matko! No dobra, bądź co bądź, lubi Kissiak te kissiakowe przygody. Taki urok Kissiaka po prostu :) Po 30-stce też ;)

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

O tym, jak seksi 20-stka zmieniła się w mega seksi 30-stkę :)

środa, 01 czerwca 2016 23:14

 „Wiesz, lubię mieć urodziny. Wtedy czuję się wyjątkowo. Znaczy wiesz, ja zawsze czuję się wyjątkowo, ale w ten dzień jeszcze bardziej” – Kissiak w trakcie rozmowy z Metafizyczną. Jak widać, z wiekiem skromności nie ubywa … :P

No nie powiem, wczoraj wieczorem miałam myśl, że szkoda mi tej 2-jki z przodu. Dziś rano tak troszku jeszcze też. Ale potem, o 11.00, gdzie „zagrzmiało, zahuczało, zatrzęsło” i dwójka zmieniła się w magiczną 3-jkę już nie. Bo dlaczego? Cieszę się, bo 30-sta to wyjątkowy wiek. Człowiek jest jeszcze trochę naiwny, ale też bardziej dojrzalszy. Wiele widział, wiele zobaczy. Wiele doznał i wiele dozna. Wie, ale nadal jeszcze zbyt mało. Szaleje, bo ma do tego prawo. Stawia cele, dąży, marzy i śni. Nie wie co go czeka za zakrętem i przyjmuje to z pokorą. Może biec przed siebie kiedy ma na to ochotę. Daje się ponieść i spełnia to, czego pragnie. Podejmuje decyzje i jest świadomy konsekwencji. No i ma trochę zdrowego rozsądku… ale tylko trochę ;)

I tak oto, seksi 20-stka zmieniła się dziś w mega seksi 30-stę :P Ale nadal pozostaję JA.

 

PS. Dziękuję Wszystkim, którzy tego dnia byli ze mną blisko lub myślami, którzy zaszli, przyszli, zadzwonili, napisali, wspomnieli.

Dziękuję za wszystkie ciepłe słowa i życzenia.

Bez Was wszystkich nie byłoby Kissiaka :)

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

sobota, 18 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  51 643  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

Ulubione strony

Statystyki

Odwiedziny: 51643

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Facet