Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 272 171 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Ciężarówką być... Cz.11. Szaleństwo ogarnia mnie...

wtorek, 04 czerwca 2013 13:06

Podobno w trzecim trymestrze trzeba bronić się przed szaleństwem: nie prasować majtek i tym podobne :) Podobno, można mieć też wyraziste sny. I u mnie, i jedno, i drugie objawiło się w dość dziwny sposób. Bo otóż to właśnie sen doprowadził mnie do szaleństwa… Obudziłam się w nocy i… czułam zapach ze snu! Tak dokładnie: czułam zapach, który mi się przyśnił. Słowo daję. Śniło mi się, że wręczam jakiemuś nauczycielowi kwiaty w kościele. (Tak, tak, to brzmi już dziwnie, ale mniejsza o sen). Była to pojedyncza róża. Gdy ją dawałam, powąchałam jej i zapach strasznie mi się nie spodobał, był mocno duszący i drażniący zmysły tak, że od razu zaczynała boleć głowa. Natychmiast się obudziłam. Ale, ku mojemu zdziwieniu, nadal czułam ten wstrętny zapach! Aż mi niedobrze się zrobiło. Więc najpierw obwąchałam pościel, swoje ręce i ciało, czy to nie przypadkiem po nowym balsamie dla ciężarówek. Nie to nie ja. Obwąchałam więc śpiącego Dzielnego Męża :) (jak to musiało wyglądać ;) ) i stwierdziłam, że to też nie on. Wstałam, obwąchałam pokój, stojące rzeczy, kwiaty doniczkowe i nadal nic. To znaczy nadal czułam ten okropny zapach! Otworzyłam okno w sypialni, otworzyłam balkon w salonie – by zrobić przeciąg, potem poszłam do łazienki wyszorowałam ręce i umyłam dziurki od nosa! Tak, dokładnie! W tym czasie dom się oziębił. Potem wyszłam na moment na świeże powietrze, zaciągnęłam się kilkukrotnie wstającym rześkim dniem (była 3.44 nad ranem) i stwierdziłam, że mogę się znowu położyć…

 

Dzielny Mąż rano najpierw nie chciał mi wierzyć, bo jak można czuć coś co się przyśniło? (ja tego też nie rozumiem i mu się nie dziwię), a potem stwierdził, że nigdy tak nie miał i nie ma pojęcia jak to jest. Ja też nie miałam. Jedno powiem: okropieństwo.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

I mamy czerwiec…

niedziela, 02 czerwca 2013 12:51

I nadszedł czerwiec. Był dzień dziecka i … były moje urodziny :) Szybko czas leci. Nie chodzi o to, że kolejne urodziny, ale że tak dużo było do nich czasu, a tu raptem już po…

Było wiele wspaniałości, m.in. laurki, tort, dmuchanie świeczek, królik w kapeluszu, bukiet makowy i błyszczyk gigant…

Lubię mieć urodziny. Nadal. W tej kwestii nic się nie zmieniło :)

 

W ogóle to był fajny cały długi weekend. Zapowiadał się tak zwyczajnie, aż nagle, tuż przed nim, wieczorny telefon i z rana przyjechali goście. Więc dni spędzaliśmy intensywnie i wesoło. I były spacery, Starówka, morze, gorące pączki, Gdynia, wojny magazynowe, dzik topielec, Horrorman i ataki mutujących stworzeń…

 

Naprawdę było super :) I tylko taki mały smuteczek dzisiaj, że już po wszystkim... Ale tak to bywa., tak świat skonstuowany... W takie dni czas zawsze leci szybciej niż zwykle... 

 

 

 

 

Czy ktoś kiedyś miał taki błyszczyk?

(Apropos, to tak patrzę, że śmiało mogłabym występować w reklamie.

Naprawdę dobrze się prezentuję ;) ).

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

sobota, 18 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  51 634  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930

Ulubione strony

Statystyki

Odwiedziny: 51634

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Facet