Bloog Wirtualna Polska
Są 1 272 172 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Bezcenne

sobota, 30 czerwca 2012 15:08

Dostrzec piękno wokół nas. Bezcenne.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Lato, czereśnie i bezczas

piątek, 29 czerwca 2012 20:46

 

Na dzisiejszym spacerze uświadomiłam sobie nagle, że mamy już lato. Dobrze, że ta myśl nie nadeszła w lipcu… W ten czas normalnie. Cóż. Ale to chyba dlatego, że ostatnie dni mijały jakoś bez echa. Oczywiście, że wszystko zależy od nas, ale kiedy za oknem pochmurno i leje, kiedy w głowie rodzi się za dużo pomysłów, albo kiedy te pomysły zostają tylko w głowie, z niewiadomo jakich przyczyn niezrealizowane, kiedy ma się tysiące pytań bez odpowiedzi i wreszcie kiedy załatwia się "ważne" sprawy, które wymagają czasu, to w pewnym momencie czuje się, że ma się wszystkiego dosyć. Nazwałam to "bazczasem". Czuję wtedy „bezczas”. I dlatego jakoś przyjście lata mnie ominęło. Zresztą, tu nad morzem jest inaczej, bo tu lata nie ma. Są ciepłe dni, ale prawdziwe lato to upały, nad morzem upałów nie ma. Ostatnie dni czerwca były ulewne, i to tak, że dawno moje oczy takich ulew nie widziały. Jednak, gdy tylko promienie słońca ogrzewały ziemię, próbowałam z tego korzystać. Może nawet nie ja, ale jakaś moja wewnętrzna siła powtarzała mi, że spacerując osiągnę równowagę, którą gdzieś zagubiłam. I ciągnęło mnie na zewnątrz.

Tak, te kilka spacerów, które odbyliśmy z Dzielnym Mężem były tak relaksujące, tak nierzeczywiste, tak ich pragnęłam, że po prostu wiedziałam, że posiedzenia na łące może mnie oderwać od świata, ukryć, pozwolić moim kosmatym myślom schronić się wśród kwiatów, zamyślić się nad pięknem, albo po prostu nie myśleć o niczym. Po prostu być, oddychać, uśmiechać się. I tak było. Tak było tydzień temu w niedzielę, gdy od samego rana siedzieliśmy w parku, nie było ludzi, promienie słońca ogrzewały nasze twarze, aż w końcu nas rozbudziły. A potem robiliśmy zdjęcia, spontanicznie poszliśmy piechotą na stadion. Byliśmy tylko my, słońce, ciepły wiatr, pusta droga, łąka, maki... Cudowne maki.

Tak było też dziś, kiedy po pracy znowu poszliśmy do parku, odkrywając po drodze drzewo czereśniowe rosnące pośrodku łąki, z pięknymi czereśniami, które za dwa dni będą jak najbardziej dojrzałe i dobre do zjedzenia. Jedno drzewo, którego do tej pory było dla nas niewidoczne. Niczyje, pośrodku łąki, otoczone iglakami, jakby ukryte przed światem, jak zakazana jabłoń w raju. Przyciągnęło nas. Przyciągnęło mnie. Wspomnieniami z dzieciństwa. Podobne, choć większych rozmiarów rosło u cioci na wsi. Dawało pyszne owoce, których smak czuje się przez całe życie. Ja czuję ten smak, gdy tylko o tym pomyślę. Od razu podbiegałam do drzewa, nie mogąc oprzeć się pokusie i radości. Bo takiej pokusie oprzeć się nie da. Znalazłam dwie, dojrzałe, żółto-czerowne czereśnie. I od razu je skonsumowaliśmy. Ten smak… Pyszne. Wrócimy tam, wrócimy w niedzielę. Do takich miejsc się wraca.

A potem znowu siedzieliśmy na ławce i znowu było tak błogo…

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Prąd, mecz i lody

czwartek, 28 czerwca 2012 12:29

Wczoraj zabrali prąd. I nic w tym nie byłoby takiego dziwnego, gdyby nie to, że zabrali go o godzinie 19.30. „Spokojnie – pomyślałam – do meczu jeszcze daleko, na pewno oddadzą”. Mija 20 minut i nic. Zza okna słychać krzyki jakiegoś faceta: "Oddajcie prąd!" oraz odpowiedź jakiejś kobiety: „Na klatce jest. Wynieś Pan telewizor i oglądaj tam mecz”. „Krzyczą do siebie jak w PRL-u” :) - pomyślałam.

- Ale jednak to bądź co bądź dobry pomysł, bo byśmy się dołączyli – mówię do Dzielnego Męża.

- Przecież na klatce nie ma gniazda antenowego – odpowiada.  

- No tak... To wynieśmy laptopa, podłączmy do prądu i oglądajmy w necie!

- A skąd weźmiesz Internet, jeśli nie ma prądu, to nie ma neta.

- Fakt.

Dzielny Mąż wreszcie po wielu moich błaganiach dzwoni do pogotowia energetycznego. „Prądu nie ma na całej dzielnicy. Robimy wszystko co w naszej mocy, najpóźniej oddamy o 22.00”. O 22.00 ?!? No pięknie, toż to praktycznie po meczu.

Leżąc na łóżku obmyślamy plan o nazwie: Gdzie tu iść? Czas leci, już sporo po 20.00. Strefa kibica odpada, bo zimno, mokro wieje, brrr.... Może jakaś knajpka? Ale czy chce nam się oglądać mecz w jakiejś knajpce? No i pozostaje pytanie w jakiej? Nie, nie jesteśmy takimi fanatykami. Chociaż… to w końcu półfinały. Zostaje radio w samochodzie. Zawsze to jakiejś wyjście. Albo... albo pojedźmy do McDonaldsa, zamówmy lody i tam może puszczą, przecież TV mają.... Hmm?... myślimy, myślimy, myślimy. No dobra! Podskoczyłam na łóżku i biegiem do łazienki, by ogarnąć się trochę przed wyjściem. Wpadam rozpędzona, bo JUŻ 20.30, po drodze ręka oczywiście z przyzwyczajenia wpadła na kontakt, wpadam jednak dalej, odkręcam wodę w kranie i nagle... mój umysł uświadamia sobie, że w łazience pali się światło!

- Jest prąd, jest prąd! – krzyczę do Dzielnego Męża - Uratowani ! : ):)

- Co takiego? - wpada biegiem tym razem do salonu Dzielny Mąż. – Jest, jest, hurrra!

[Tu został odtańczony przez nas taniec radości :) ].

- Suuuper! - mówię do Dzielnego - Ale wiesz? I tak skocz na dół do sklepu po lody ;)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Ja, piękna ja ;)

poniedziałek, 25 czerwca 2012 20:08

Kiedyś Metafizyczna zapytała:

- Czy my jesteśmy zadufane w sobie?
Odpowiedziałam:

- Nie, ja w skali 1 na 10 oceniam siebie na 11 ;)

- Ja - odparła Metafizyczna - na 20.

- Wiesz, jesteś zadufana w sobie.

 

;) ;) ;)

 

Pozdrawiam.

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Domowi komentatorzy, czyli najlepsze teksty na euro (cz.2)

wtorek, 19 czerwca 2012 10:10

Chociaż Polska już nie gra, a z nią Irlandia, Chorwacja, Rosja, Holandia, Dania i jeszcze dziś się okaże kto dokładnie, to domowi komentatorzy nadal sa aktywni :) I oby do końca mistrzostw pozostał w nas ten zapał do "przypadkowego" tworzenia ;)

 

*****

Dzielny Mąż: Murawski! Ty pierdoło! Miałem kolegę Murawskiego. Też był pierdołą!

(Polska-Czechy)

 

*****

Michał: Ten Jiracek jest trochę ten… no… dobry.

(Polska-Czechy)

 

*****

Ja: Najlepszy Tytoń jest z Polski. To nasza duma narodowa!

(Polska-Czechy)

 

*****

Dzielny Mąż: Wiecie co wam powiem?

My: No?

Dzielny Mąż (zmarnowanym głosem): Piłka jest nieprzewidywalna…

(po meczu Polska-Czechy)

 

*****

Ja: Nasz kapitan przed euro powiedział, że pokażą co mają w gaciach. Skoro tak grają, to ja dziękuję mieć takiego za męża. Co to za członki narodowe?

 (Polska-Czechy)

 

*****

Ja: A może w tej powtórce meczu na TVP1 za dwie godziny wygramy?

(Polska-Czechy)

 

Najlepsze teksty komentatorów:

 

„Jak mówi przysłowie: nie mów, że masz kota w worku,  jak nie masz kota w worku. Irlandia ma kota w worku, ale worek jest otwarty. Kot uciekł, niech teraz szuka kota”.

(Chorwacja-Irlandia)

 

*****

„Teraz taki żart krąży w internecie:

- Co u Pana, Panie Smuda?

- Bez zmian”.

(Polska-Rosja)

 

*****

„Goooooooool !!!  Gooooooool !!! Co ja krzyczę, że goool, skoro spalony!” (Polska-Rosja)

 

*****

„My chcemy ten mecz wygrać! Poważnie!” (Polska-Rosja)

 

*****

„Mieliśmy grać jak nie Polacy… Nie udało się” (Polska-Czechy)

 

 

No nie udało się… Ale głowa do góry. Przed nami Mundial! Mamy Tytonia, Lewandowskiego, Wasilewskiego i Błaszczykowskiego. Podbijemy świat! ;) ;) ;) Bo przecież: "Już za 4 lata, już za 4 lata Polska będzie Mistrzem Świata"...

Szkoda tylko, że MŚ są za 2 :)

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

sobota, 18 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  51 625  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Ulubione strony

Statystyki

Odwiedziny: 51625

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Facet