Bloog Wirtualna Polska
Są 1 263 873 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Głosować? Nie głosować? Rozterki młodej duszy...

piątek, 25 czerwca 2010 13:14
Jadąc dziś tramwajem rozważałam sobie, czy iść na drugą turę wyborów, czy nie? Kilka osób mnie pytało, czy byłam na wyborach (tych tydzień temu). Mówiłam że nie, bo nie miałam świstka z urzędu. Dziś się nad tym wszystkim zastanowiłam. Czy to, że nie byłam oznacza, że jestem złym obywatelem? Tak mi jakoś to przez myśl przeszło, no bo, że wybory to niby obywatelski obowiązek. No może byłby i obowiązek, gdyby było na kogo oddać głos...
A tak to co? Mam iść i zagłosować na kogoś, kto mi nie odpowiada? Jak nie ma odpowiedniego kandydata, wg. mnie, to nie idę i basta.
Pamietam, że jak skonczylam 18 lat, obiecałam sobie, że będę chodziła na każde wybory. Tak... obiecanki cacanki :) Bylam na jednych, na pierwszym roku studiów. To były moje pierwsze wybory! Pamiętam jak dziś, że poszłam głosować z koleżanką z akademika i byłam przeszczęśliwa, że wreszcie mogę! Przeszczęście zniknęło jednak wieczorem, gdy nie wygrał mój kandydat... A wtedy się działo w akademiku, działo się, bo wiele studentów z tego faktu zadowolonych nie było... :) Potem oczywiście impreza - jak to studenci. Więc moje pierwsze głosowanie wspominam szczególnie ;).
Dzisiaj z kolei pomyślałam, że może skoro są to piąte wybory w wolnej Polsce, a to taka ładna liczba, to może na tę drugą turę pójdę. Tym bardziej, że na razie wychodzi na to, że będę w tym czasie w Suwałkach i nie potrzebuję świstka :) Poza tym, jak moje dzieci zapytają mnie w przyszłości, to będę mogła powiedzieć, że byłam i obowiązek obywatelski spełniłam. Może przez to dam im przykład, a w ich czasach już co nie co powinno się w polityce zmienić. Choć w gruncie rzeczy, jak przez 20 lat się nie zmienio, to czemu przez kolejne 20 ma się zmienić? Oj, nie wiem, nie wiem. Takie mam dziś rozterki młodej dusz,y jakbym nic ciekawszego nie miała do obmyślania :)
A co do tej drugiej tury, to się jeszcze zastanowię, bo w końcu jak nie ma wyboru i przychodzi wybierać z dwojga złego, to chyba lepiej iść, co nie?

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Gdzie sens, gdzie logika? O tym, jak babcia po 3mieście pomyka...

poniedziałek, 21 czerwca 2010 18:14

Przyszła pora, by tym razem, to młode pokolenie - czyli ja - „ponarzekało" trochę na babcie... Nie chodzi mi o moją babcię, chodzi mi ogólnie o starszych ludzi pomykających codziennie po mieście. I nie przeszkadzają mi te babcie ani ci dziadkowie (daj im Boże zdrowie), ale już nie mogę patrzeć na poniektórych zachowanie! Skandaliczne! A mówią potem, że to młodzież niewychowana, gburowata i chamska. A sami to nieźli numeranci (delikatnie rzecz ujmując).

W autobusach, tudzież tramwajach pełno jest babć! Jadą nie wiadomo gdzie, czy upał czy mróz! Podróżują niezależnie od pory dnia. Nieraz zastanawiam się, gdzie tak nieustannie mogą jeździć. Ryneczek - rozumiem, kościół - rozumiem, na herbatkę do koleżanki - rozumiem... ale żeby codziennie ?!? Mniejsza jednak o to.

Wracając do tematu... Wsiada sobie człowiek do tramwaju, patrzy - miejsce jest - to siada. Następny przystanek - wchodzi babcia. I już, już od drzwi zerka, kręci głową i przepycha łokciami. Wchodzi i od razu wypatruje swoją ofiarę. I nie ważne, że dookoła są puste miejsca - babcia nie usiądzie nigdzie indziej, jak tylko tam, gdzie sobie upatrzy! I podchodzi ledwo trzymająca się na nogach staruszka do swej ofiary i spokojnie niczym kot czyhający na mysz, stanie ci nad głową! I stoi! To nic, że obok są trzy miejsca wolne, one nie istnieją w oczach babci... To akurat ty stałaś się dziś ofiarą staruszki! Ja już nie wstaję i basta! Jak tylko podjeżdża tramwaj na którykolwiek przystanek, odwracam głowę w szybę i udaję, że nie widzę nic. Jednak, i tak, czasem staję się ofiarą. Nie patrzę na babcię, która oczywiście nie podejdzie kroku dalej, bo przecież jak mogłam zająć jej miejsce! O, co to, to nie! I to nie chodzi oto, że jestem niewychowana, bo jakby nie było obok miejsc, to puściłabym biedną staruszkę usiąść, ale obok są miejsca! I nie raz śmieję się w duchu, kiedy babcia wybiera sobie ofiarę i dana osoba wstaje, mówiąc: Proszę niech Pani usiądzie" (A uwaga - babcie nigdy nie dziękują!) , po czym dana osoba siada miejsce przed, albo obok tego gdzie siedziała przed chwilą! Może babcie powinny zostawiać na siedzeniach karteczki z napisem „rezerwacja"?

Niezłe są też babcie notorycznie spóźniające się na tramwaj. Te wywołują uśmiech na mej twarzy. (Te, który wybierają ofiarę po prostu mnie irytują). Jedzie tramwaj, po chodniku idzie staruszka. „Biedna staruszka - pomyślałam sobie kiedyś, ale tylko jeden raz! - Taka zgarbiona, z laseczką, ledwo idzie. Wyszła pewnie na spacerek"... Tramwaj zbliża się do przystanku, mija staruszkę, a ta... jak się nie zerwie! Laskę pod pachę i truchtem - na skróty, przez tory! Aż mnie w siedzenie wcisnęło! A potem się dziwią, jacy to motorniczy straszni, bo w staruszki wjeżdżają! Tak, tak, bo przecież staruszka nic złego nie zrobiła...

I ostatnia (na dzisiaj). Upał, żar się z nieba leje, wsiada staruszka do autobusu. „Czy może Pan otworzyć okno w suficie, to skandal, że tak gorąco i wszystko zamknięte" - mówi do jakiegoś chłopaka. „Pan tu najwyższy ze wszystkich" - dodaje. Chłopak się siłuje i siłuje, i nic. Ktoś mówi, że okna otwiera kierowca. Na co staruszka rzewnie biegnie przepychając się wśród tłumu do kierowcy. Po chwili wraca z telefonem w dłoni, wykręca z pamięci numer i rozmawia. „Jak możecie pozwolić na coś takiego, upał, ludzie tu mdleją, a autobus z zepsuta klimatyzacja jedzie! Numer autobusu „xxx", numer kierowcy „xxx".  Zatrzymajcie natychmiast! No, czemu on dalej jedzie skoro zepsuty!".

I takie, i nie tylko takie, przypadki babć chodzą (jeżdżą) sobie po 3 mieście i robią swoje porządki. A potem przy kawie z koleżanką obgadują niedobrą młodzież, co nie ustępuje miejsc, motorniczych, którzy jeżdżą jak wariaci oraz ZKM, co wypuszcza w trasy zepsute autobusy... I co na to poradzić? Gdzie w tym wszystkim sens i gdzie logika?

Raz się chce śmiać, raz płakać, a babcie dalej pomykają na ryneczki i na zakupy zamiast pilnować swej chałupy! ;)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Wewnętrzny uśmiech, od którego aż promienieję :)

środa, 02 czerwca 2010 17:08

Wczoraj skończyłam 24 lata :)

Dziś rano, jak tańczyłam do radiowej porannej piosenki, zaspany dzielny mąż powiedział: "Ej, przestań się wygłupiać, masz już 24 lata". Na co odparłam - "Przestanę jak będę miała 25, ok?" ;))))

Wracając jednak do wczorajszego dnia. Pierwsze urodziny w Gdańsku :) Pierwszy raz odkąd pamiętam 1-szy czerwca był zimny i szary. Musiałam więc robić za dwa słońca - ja jako ja :) i za te na niebie :) Ale mimo jesiennej szarugi za oknem, urodziny były gorące :)

Kolejny rok za mną. Tyle się wydarzyło... :) Tyle się dzieje... :) Jeszcze niedawno nie przypuszczałabym, że urodziny spędzę w nowym miejscu wśród nowych ludzi :) A tu proszę. Wiele pozytywnych zaskoczeń i zmian. A we mnie (jak napisała mi jedna z dobrych koleżanek) "wewnętrzny uśmiech, od którego aż promienieję" :) Racja. I dziękuję.

 

I jeszcze motto: Marzenia są niebezpieczne - spełniają się!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  50 456  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

Ulubione strony

Statystyki

Odwiedziny: 50456

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Facet