Bloog Wirtualna Polska
Są 1 263 873 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

O tym jak Kissiak mógł zostać Kochaniem ;)

wtorek, 23 maja 2017 20:35

Idzie sobie Kissiak spokojnie Gdynią na Skwer Kościuszki, a tu siedzi na ławce chłop. Chłop jak chłop, jakiś Di Caprio to on nie był, choć jakby machnąć z „pięć głębszych po całym”, to może by się człowiek podobieństwa małego dopatrzył. Niemniej, idzie sobie Kissiak spokojnie, a tu siedzi na ławce chłop. Nie żeby pijany, ale z piwem w ręku. Nie jakiś bezdomny, ale widać, że coś mu dziś nie wyszło i chyba to nie jego dzień, smutki utopić musi. Nie żeby Kissiak się przyglądał, ale swym nosem już z daleka czuł, że obojętności w tym mijaniu z chłopem na ławce nie będzie. Więc idzie Kissiak spokojnie, mija chłopa na ławce, a chłop macha do Kissiaka prezerwatywą (nową w opakowaniu, jakby ktoś pytał ;) ), i pyta czy zostanę dzisiaj jego Kochaniem!

Ha! Tego jeszcze nie grali! No wszystkiego mógł się Kissiak spodziewać, ale żeby zostać Kochaniem?!? Normalnie chłop bez barier, gentelman i to zabezpieczony :)

Aż Kissiakowi myśl przebiegła, żeby odpowiedzieć, że Kissiak gumek nie używa, więc odpada, ale po co kusić los :P Więc pięknie ładnie odpowiedział Kissiak, że dzisiaj nie, a chłop na ławce pięknie ładnie westchnął i na pożegnanie machał dalej tą prezerwatywą…

 

 

 


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Taki "rzal"

wtorek, 23 maja 2017 19:20

Przychodzi Kissiak do domu. 18:00. Bąbel śpi, więc już na wejściu cały misterny plan na popołudnie zostaje rozbity na atomy, cząsteczki pierwsze i inne takie tam malutkie okruszynki. Opada więc Kissiak na łóżko i duma. Po raz kolejny los pokazał, że ma mnie w nosie, jak zawsze za każdym razem, gdy Kissiak sobie ten misterny plan zaplanuje, poknuje, poukłada, to zawsze jest inaczej. Więc siedzi Kissiak na tym łóżku. Mija godzina, Kissiak wstaje, no nie powie, że nawet trochę odpoczął w ciszy sobie siedząc, Bąbel śpi, więc misterny plan uknuty na nowo, w kilka sekund został, na bieżąco, bo przecież Kissiak w tym jest najlepszy, w spontanach i chaosie wszechogarniającym dookoła rzeczywistość. Więc zmywa Kissiak makijaż, odprężony wchodzi pod prysznic, w myśli ma total relaks, już sobie wyobraża te chodzenie wygodne w piżamce, te ciepło kiedy owinie się czysty w ręcznik, no nic dodać nic ująć - miód i orzeszki... Odkręca Kissiak wodę... czeka... czeka... czeka... Patrzy na ten kran pod prysznicem i nie wierzy, po prostu nie wierzy. Tam gdzie lecieć powinna ciepła, gorąca wręcz woda, sunie zimna, lodowata, jak bryła lodu i za żadne skarby nie ma tam nawet jednej innej kropli niż ta zimna i lodowata. Zabrali ciepłą wodę... To już nie jest ból, to czarna rozpacz jest, taki "rzal" wewnętrzny przez "rz" pisany, bo już słów na to nie ma... 

 

 


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Morał z trupem. A może trup z morałem?

czwartek, 11 maja 2017 19:08

Jadę autem. Z tylu Babel. Opowiadam Metafizycznej przez telefon historie z pająkiem. Tym! Tym dziadem w łóżku.

- I? – pyta Metafizyczna, gdy doszłam do części jak zaczęliśmy rozgrywkę na podłodze.

- Zabiłam!  Zbiłam na pewno, leżał trup!

- Mamooo! - odzywa sie Bąbel - A co to trup?

- O masz! – mówi Metafizyczna.

- Trup synku, to nieżywy pająk – odpowiadam Bąblowi.

Po czym myślę, że błysnęła matka intelektem i chciałam coś dodać, ale Metafizyczna w śmiech, a Bąbel dalej:

- Mamooo, a nieżywy słoń?

- To tez trup.

- A żyrafa?

- Tez trup!

- A drzewo?

- Nie kochanie, drzewo nie. 

- Ale mamooo, jak ono zimą nie ma liści to jest trup! - tłumaczy mi Babel wyraźnie poruszony tematem.

- Nie, synku, drzewo to nie trup, choć bardzo dobrze sobie myślisz. Ale kwiatki i drzewa i przedmioty nie są trupami. Tylko ten, kto oddycha, żyje, ludzie i zwierzęta, gdy umrą to wtedy jest trup!

Metafizyczna na telefonie płacze ze śmiechu...

 

W ten oto sposób moja walka, mój heroizm, łzy i drgawki plus jeden poległy pająk, nie poszły na marne i moje dziecko nauczyło co to jest trup! Taki morał z tej historii... Morał z trupem. A może trup z morałem? ;)

 

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

A było to tak…

czwartek, 11 maja 2017 18:50

A było to tak… Wychodzę spod prysznica, idę do sypialni, siadam na łóżko, sięgam po leżącą tam koszulkę… i… umieram.

Tak. Jedna sekunda. Czuję się tak, jakby ktoś przyłożył mi młotkiem w łeb. Widzę go. Biegnie, a ja nie mogę się ruszyć zesztywniała z przerażenia. Biegnie szybko pomiędzy pościelą, a koszulką. Nieduży, ale wystarczający by zabić. Mnie oczywiście. Pająk. W życiu jeszcze nie byłam w takim szoku, tak zaskoczona, wystraszona, nie spodziewałam się w końcu gada w moim łóżku. W mojej własnej pościeli, na mojej piżamie! Ja rozumiem wszystko, że łóżko wygodne, że pościel wspaniała, że piżama godna przymierzenia, ale żeby tak bezczelnie dziad wlazł i mnie chciał wziąć z zaskoczenia! Mały, bezczelny dziad!

Umarłam…  W tym szoku strasznym, paranoi swojej, w tej sekundzie, oblana momentalnie zimnym potem, drżącą ręką zrzuciłam drania na podłogę i zaczęliśmy szybką rozgrywkę. Chciał uciekać, ale w szaleństwie mojej fobii, został ostatecznie rozgnieciony na placek...

Trup na podłodze. Koszulka na podłodze. Łzy lecą ciurkiem, ręce drżą, a ja nie mogę się ruszyć. Za oknem pełnia, a w domu takie sceny dantejskie.

Tego bym się nie spodziewała.

Koniec końców, gdy zesztywnienie zeszło (a trochę to trwało, bo drań mnie z równowagi wyprowadził nie na żarty), łzy otarłam, ciśnienie spadło, serce się uspokoiło, a ręce stały się znowu posłuszne mi  a nie drgawkom, trupa z obrzydzeniem sprzątnęłam, pościel zmieniłam i poszłam spać do Bąbla.

Do dzisiaj nie wierze, że to się stało...

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Dzień jak co dzień...

wtorek, 09 maja 2017 0:56

Poniedziałek. Kissiak śpi. Śpi, bo co miałby robić w poniedziałek o 6:00 rano, skoro to noc jeszcze, leje deszcz, temperatura za oknem bliska rozpaczy, choć mamy już 8 maja, środek wiosny chciałoby się rzec, ale jakoś zimowy taki i chłodny. Więc… mamy poniedziałek, Kissiak śpi, dzwoni budzik. Poderwany Kissiak z dobrego, pięknego, słodkiego snu, z przerażeniem otwiera oczy, oko, jedno oko, serce w gardle stoi, stan przed zawałowy, bo przecież wyrwany ze snu nie wie o co biega, ale chwyta Kissiak podświadomie ten telefon, który drze się w niebogłosy, że już 6:00, rozbija Kissiak w podświadomości ten telefon młotkiem na tysiąc drobnych kawałków, jednym ruchem kissiakowego palca wyłącza Kissiak piszczący, nieznający litości, bezczelny wręcz telefon, po czym beszta siebie: „Co za idiotka! (! naprawdę tak Kissiak pomyślał). Nastawiła budzik na 6:00 w niedzielę. Niedorzeczne!". Odwraca się Kissiak na boczek, naciąga kołdrę pod nos, śpi. Śpi… śpi… śpi… po chwili (dłuższych piętnastu minutach, jak i nie lepiej) przebłysk intelektu…
Qrde… czy dziś nie poniedziałek? … jest poniedziałek? … jest… PONIEDZIAŁEK!!! Zrywa się Kissiak i, jak ten królik z Alicji w Krainie Czarów, biega po domu bez sensu, składu i ładu krzycząc: „jak późno, jak późno, jak  późno…”

 Taaa… I w ten oto sposób powitał Kissiak nowy tydzień :) Dzień jak co dzień, chciałoby się rzec :D  

 

 

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  50 434  

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Ulubione strony

Statystyki

Odwiedziny: 50434

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Facet