Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 272 297 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Z U S

wtorek, 26 maja 2015 22:08

Wysiadam z auta i biegnę. (Znowu biegnę. Znowu w szpilach. A potem, że nogi bolą... Ach...). Po chwili wpadam prosto do zusowskiej informacji z pismem w ręku i wymachuję przed Panią. Kolejki brak.

- Jest tak ciepło, czy to Pani tak ciepło, że Pani tak tylko w tej sukience? - pyta Pani w informacji patrząc na mnie z zaciekawieniem.

- Nie, bo wie Pani, latam tu i tam, i tak biegam, i jeszcze teraz biegnę z samochodu, bo zaparkowany nie tam gdzie powinien i ogólnie to mi tak ciepło - mówię jednym tchem i ciągnę dalej - Bo ja mam takie pismo, Pani X mówiła, że mam je złożyć tu i żeby powiedzieć, że to pismo do tamtego pisma i pani ma je zeskanować.

- Ok - mówi Pani w informacji - A do Pani X pamięta pani trzy ostanie cyfry telefonu.

To ja tu pracuję, czy Pani? - myślę sobie, ale w pośpiechu odpowiadam:

- Tak!

Łup! - torebka na blat informacji i Kissiak grzebie - Już Pani daję - Łup! notes na blat. Kartkuję! - Gdzieś tu był ... O jest!

Pani w informacji dzwoni. Zajęte.

- Ale tu u Pani wieje, przeciąg Pani ma, że Panie nie choruje - mówię.

- O tak, żeby Pani wiedziała ile razy już zgłaszałam, ale kto by posłuchał... - odpowiada Pani, po czym próbuje nadal dzwonić. Kolejka coraz większa. Pani w końcu wyjmuje swój notes. Łup! Na biurko. Łup! Kartkuje. Znalazła inny numer. Kissiak uśmiecha się do Pana w kolejce. Kissiak jeszcze nie wie, że Pan odegra dziś kluczową rolę :) Pani z informacji prosi inną Panią z pięterka, by powiedziała Pani X, że jestem i że ma zejść na dół. (Kissiak sam by poszedł na górę do Pani X, ale Kissiak nie może, bo wszystko w tym ZUSie na tajne karty magnetyczne, więc uprawnień by wejść brak).

Czekam... Czekam. Już nie stoję, a chodzę w miejscu. Z nogi na nogę. Czas leci czas... Patrzę błagalnym wzrokiem kota ze Shreka na Panią w informacji, która w międzyczasie obsługuje klientów.

- Ale pani zestresowana. X jeszcze nie zeszła? - pyta mnie.

Kiwam głową. Pani dzwoni i oddaje mi słuchawkę.

- Dzień dobry, miałam przynieść pismo i zostawić w informacji...

- No tak, ale ja nie mogę do Pani zejść i tak pisma przyjąć. Proszę iść do okienka z zaświadczeniami i tam złożyć, takie procedury, powiedzieć, że do mnie, niech zeskanują i wyślą mi mailem.

Patrzę na okienka. Łzy w oczach... Biorę "numerek". Cztery osoby przede mną. Siadam obok Pana z kolejki i patrzę, że on ma 97, a ja 100. A teraz jest kolej 96. Więc zaraz 97... Siedzę. No dobra, siedzę, ale podskakuję, nogi tańczą, jakbym czekała na nie wiadomo co. Po co ja się denerwuję? - pytam sama siebie, ale to nic nie daje. Odpowiedzi brak, a nerwy nie odeszły. W końcu z zusowego domku wychodzi numerek 96. Zaraz 97... Zaraz Kissiak zwariuje!

- Przepraszam Pana - pytam z uśmiechem Pana z kolejki, do którego uśmiechałam się w informacji, a który chcąc nie chcąc widzi moje zdenerwowanie. - Teraz Pana kolej, czy mogłabym tylko podać te pismo, bo ja tylko muszę to donieść i .../potok słów/

- To proszę, zamienię się z Panią numerkami.

- Ale nie! Ja mam 100, po co Pan tak będzie czekał, ja tylko podam...

- Ok - przerywa mi Pan. Wstaję i biegnę do pustego okienka.

- Ale numerek - woła za mną Pan z kolejki, ale ja już znikam i podaję Pani pismo zalewając ją tysiącem słów co i jak.

Pani odpowiada, a jej mowa jest na totalnym zwolnionym tempie co dobija Kissiaka na amen.

- D o b r z e.  P r o s z  ę  z a c z e k a ć.  Z e s k a n u j ę. - W międzyczasie dzwoni do Pani X. Na szczęście Pani X odbiera i wszystko się zgadza. Po dwóch (bardzo, bardzo długich) minutach wychodzę. Napotykam Pana z kolejki o numerze 97, który wchodzi po mnie (bo przecież puścił mnie przed siebie).

- Dziękuję! - mówię mu na odchodne i biegnę do auta po drodze wpadając na automatyczne drzwi, które wyprzedziłam swoim biegiem, nie załapały mnie na czujki i nie zdążyły się otworzyć. Upsik! Chyba pora przestać biegać :) :P 

 

 


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Głos ludu

poniedziałek, 25 maja 2015 22:44

Zachodzę po pizzę. Choć zamówienie telefoniczne, miła Pani mówi, że jeszcze trzeba chwilę poczekać. Czekam więc i się rozglądam. Pięć stolików jak zawsze, tłoku nie ma, przy jednym dwóch facetów, przy drugim jeden, a przy trzecim kolejny. Stoję nadal. Jeden z dwóch zaczyna się do mnie uśmiechać. Cóż robić ? Stoję i też się szczerzę. O, zaczął puszczać oczka. Mija pięć minut, dłuugie pięć minut, zaczynam czuć się jak rzeźba. Miła Pani przynosi pizzę (dwie).

- Już - mówi i zaczyna polewać sosem.

- A może Pani jeszcze się wstrzymać - odzywa się do kelnerki jeden z dwóch facetów siedzących razem - Da Pani oko nacieszyć - dodaje cały czas patrząc na mnie.

- O, tak, tak - odzywa się facet przy stoliku w kącie - ja będę głosem ludu i powiem tu za wszystkich, że jesteśmy za!

Tak - myślę sobie - tylko mnie nikt o zdanie nie spytał.

- Doprawić Pani? - pyta w końcu kelnerka.

- Doprawię sama - mówię - Ta musi być na ostro!

- O i jeszcze na ostro - odzywa się kolejny męski głos.

(No tak... faceci... :P)

W końcu wychodzę.

- Do widzenia - rzucam.

- DO WIDZENIA!!! - krzyczą wszyscy jak jeden mąż :)

Puszczam oczko i znikam :)

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

W kolorze nadmorskiego piasku

niedziela, 24 maja 2015 23:51

Wreszcie ciepło. Wreszcie krótkie spodenki. Wracamy znad morza. Pierwsza w tym roku wizyta połączona z pokazywaniem nóg w pełnej krasie :P

- I co? - pytam Dzielnego Męża - Jak nogi? Kolor orzech włoski?

- Nie - odpowiada Dzielny Mąż - nadal w kolorze nadmorskiego piasku.

- Czyli nie piasek sachary? - pytam nadal :)

- Nie, nadal nadmorski...

 

 

Niemniej jednak czyż to nie dyplomatyczna odpowiedź!? Cudowne. Już nie użyję stwierdzenia, że nie jestem opalona. Jestem w kolorze nadmorskiego piasku... 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Zadek

czwartek, 14 maja 2015 22:05

Dziś nie o mnie. (O! jaka niespodzianka! :P) Dziś scena z życia Metafizycznej (nie mogłam się nie skusić, by nie napisać :D). 

 

Metafizyczna pyta Przyszłego Narzeczonego:

- Czy ja mam duży zadek?

- Tak, masz duży zadek - odpowiada Przyszły Narzeczony - każda w twoim wieku ma duży zadek, bo to czas rozmnażania i wabienia samców dużym zadkiem!

 

 

no comments ;)

 


Podziel się
oceń
1
1

komentarze (2) | dodaj komentarz

Silna kobieta...

wtorek, 12 maja 2015 20:48

 

"Silna kobieta nie płacze; robi muzykę głośniej i zaczyna sprzątać mieszkanie".

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

poniedziałek, 20 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  51 687  

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Ulubione strony

Statystyki

Odwiedziny: 51687

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Pytamy.pl