Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 869 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Ciężarówką być… Cz.10. Film

niedziela, 26 maja 2013 15:01

W szkole rodzenia oglądaliśmy film „Poród dla opornych”. Nie było nic strasznego. Wszystko dokładnie wytłumaczone, co kiedy się zaczyna, jak wygląda, kiedy jechać do szpitala, kiedy jeszcze nie jechać, fazy porodu itp. Na koniec urodziły się trzy dzieciaczki i wzruszyłam się na ten widok (na szczęście nie ja jedna, a inne ciężarówki także ;)). A potem, już w samochodzie, wylałam na ramię Dzielnego Męża potok łez. Z obawy i strachu. Dzielny Mąż jest mniej przerażony ode mnie. Wie, że sobie poradzimy. Bo poradzimy, co nie?

 

Zadzwoniłam do mamy:

- Dziś na szkole rodzenia oglądaliśmy film o porodzie? – mówię.

- I co? – pyta mama.

- No, nic strasznego nie było, ale i tak strasznie się poryczałam jak wyszliśmy.

Mama zaczęła się śmiać. No i ja też. Ale mój, to był taki śmiech przez łzy.

 

W gruncie rzeczy, to nie pierwszy raz, kiedy się na tą myśl poryczałam. Boję się strasznie. Sama nie wiem czego. Nie bólu, nie tego jak to wszystko wygląda. Myślę, że to jakiś wewnętrzny strach. Mam w sobie jakąś taką barierę, jak tylko o tym pomyślę. Może to jakaś obawa przed nieznanym po prostu? (Tak sobie tłumaczę). Każdego dnia, powoli, staram oswajać się z tą myślą i, nie powiem, mam już nawet lepsze momenty. Ale potem znowu ryczę...

Mam nadzieję, że oswoję się na dobre. Jak nie patrzeć, mam jeszcze na to (aż lub tylko) dwa miesiące :)

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Pomoc dla zbiega

sobota, 25 maja 2013 11:18

Jechałam ostatnio do Metafizycznej, a bądź co bądź, to podróż nie byle jaka, bo 40 minutowa autobusem po wetepach :) Więc jadę sobie spokojnie, siedzę na pierwszym siedzeniu, zaraz obok kierowcy. Dwa przystanki przed moim wyjściem, usiadła obok mnie studentka. A zaraz potem weszła kontrola. No pięknie – myślę – bo zaraz wychodzę, a tu bilet muszą sprawdzić i może nie zdążę wysiąść (to ta zgrabność ciężarówki ;) ). Ale bilet pokazałam, w momencie, gdy autobus dojeżdżał akurat do przystanku. Studentka obok mnie cały czas szukała swojego biletu. Szuka, szuka, a na mnie czas wysiadać, więc zaczynam się gramolić, a jakże. Przepuszczając mnie wstała. Kanar także się odsunął, i przepuścił mnie do przednich drzwi. I wtedy ta studentka czmych! do drzwi środkowych i w długą! Kanar zdążył tylko krzyknąć do kolegi „łap ją”, ale było już za późno. Czmychnęła! Ja więc sobie dalej wysiadam, a on do mnie: „Dzięki!” (z pretensją w głosie). No kurcze! To nie moja wina przecież, a on do mnie z pretensjami! Wysiadłam nawet na niego nie spojrzawszy, gdyż stwierdziłam, że nie zasłużył na moje zacne spojrzenie.

Tak oto, przypadkowo, pomogłam dla zbiega :)  

Tylko szkoda, że ta dziewczyna mi nawet nie podziękowała… 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Dość błogi poranek

wtorek, 21 maja 2013 16:14

Rano byłam na spacerze. Temperatura spadła dziś do 17 stopni, więc jak na mój stan – idealna :) Dzielny Mąż jadąc do pracy wysadził mnie pod kościołem, co bym mogła właśnie na spokojnie sobie podreptać z powrotem do domu. Bądź co bądź, iść na spacer w dwie strony to trochę już męczące :) (Bez śmiania się proszę, tak naprawdę jest). Wracałam więc sobie spokojnie, wiał chłodny wiatr, a powietrze było dość wilgotne, jeszcze po wczorajszych ulewach. Wreszcie dostrzegłam rzeczy, które przez ostatnie tygodnie gdzieś pomijałam. To znaczy widziałam, że są, ale jakoś nie miałam czasu się nad nimi zadumać. Zrobiło się bardzo zielono, porosły liście i wysokie trawy. Na gołębniku siedziały trzy gołębie i cały czas mnie obserwowały. (Gołębnik? Skąd się tam wziął gołębnik?). Mijałam kwitnące bzy (niestety u kogoś w ogrodzie, więc nie odważyłam się „skubnać” ich do domu). Mnóstwo ślimaków wyszło z norek :) i wychylając ze swoich skorupek różki, łapało pierwsze dzisiejsze promyki słońca. Jeden siedział na wysokim źdźble trawy, a wiatr machał nim to w lewo, to w prawo. Dość długo mu się przyglądałam. Zauważyłam też pole niezapominajek. Tym razem obok jakiegoś ogródka. (Ogródek? I ten gołębnik? Skąd one się tam jednak wzięły? To to pole, tudzież łąka z krzaczorami nie są niczyje? Jak to możliwe, że tyle razy przechodząc obok tego nie zauważyłam?). Zostawiwszy jednak po chwili pytania, na które odpowiedzi nie znalazłam, nie mogłam się oprzeć, no nie mogłam i upewniwszy się, że na pewno nie wchodzę na teren "czyjś", że nie ma siatki, ogrodzenia i tym podobnych rzeczy, które mogły mnie pokiereszować, tym bardziej, upewniwszy się, czy nikt nie patrzy i nie nastawił na mnie pułapki, pognałam (no dobra, złe słowo ;) - więc ujmijmy, że poczłapałam) w wysoką, mokrą trawę przez krzaczory przedzierając się do wypatrzonej łąki. A tam – niebiesko! Raj. Niezapominajka na niezapominajce. Ukucnęłam i zaczęłam robić bukiet. Wkrótce wyłoniłam się spośród traw. Miałam mokre nogi, spodnie, ale wracałam szczęśliwa. Przecież niezapominajki to moje ulubione kwiatki! Wreszcie je dorwałam! Teraz stoją na stole i na mnie patrzą, a ja wspominam mój błogi poranek :)

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zamknęłam jedne drzwi i otwieram kolejne

wtorek, 21 maja 2013 13:15

Przyszła pora na odpoczynek. Myślę, że jako ciężarówka i tak nieźle się sprawdziłam maszerując codziennie do pracy przez te 7 miesięcy ciąży. A te miesiące były różne niepowiem. Dlatego widząc, że jednak jest mi coraz ciężej, jak i dla bezpieczeństwa maluszka, zdecydowaliśmy się już na odpoczynek.

Nie była to decyzja łatwa, a jedna z najcięższych jakie musiałam podjąć. Nie będę pisała dlaczego, ale kilka faktów się do tego przyczynia. Dlatego też te ostatnie tygodnie, ten początek maja był dla mnie dość ciężki pod względem obciążenia psychicznego. Moje myśli były zajęte, obciążone i gdzieś się kłębiły nie mając praktycznie ujścia. Było mi ciężko.

Ale teraz jestem już spokojna. Przygotowuję się do nowej roli. Teraz ten maluszek, który coraz bardziej się giemździ i bryka pod moim serduszkiem jest przecież najważniejszy. A przed nami, mną i Dzielnym Mężem, kolejne wyzwania i nowości. Kolejny, nowy etap w życiu... 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  50 406  

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Ulubione strony

Statystyki

Odwiedziny: 50406

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Facet