Bloog Wirtualna Polska
Są 1 272 172 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Maraton w szpilkach, czyli jak poprawić ludziom humor.

czwartek, 27 maja 2010 18:03

Nie chcąc czekać na kolejny autobus, a widząc z daleka (naprawdę z daleka), że mój transport już podjechał na przystanek, zaczęłam biec. To była szybka i może trochę nie przemyślana decyzja ze względu na moje 10 cm obcasy. Co jak co, ale w takich wysokich biegać jeszcze nie umiem :) Ale wracając do historii. Zaczęłam więc biec i się nie dziwię kierowcy, że czekał na mnie, bo jakbym ja zobaczyła tak „pokracznie i śmiesznie" biegnącą istotę, to dla samego śmiechu też bym zaczekała! Zdaję sobie (niestety) sprawę, jak mój maraton musiał wyglądać, dlatego wiem też, że kierowca naprawdę musiał mieć niezły ubaw. Ubaw po pachy! W dodatku, w tym biegu, uważać musiałam na swój lewy but, by go nie zgubić, bo czasem potrafi mi się „chlapnąć". Ponad to jedną ręką trzymałam torbę, drugą wymachiwałam, a wiatr rozwiewał mi rozpiętą marynarkę  i włosy. Kabaret. W autobusie chciało mi się śmiać samej z siebie, ale byłam tak zdyszana, że i tak ledwo oddychałam. Klapnęłam na fotelu próbując złapać równomierny oddech. Naśmiałam się za to w domu, opowiadając i poniekąd demonstrując dzielnemu mężowi swoje wyczyny. Dzielny mąż po uspokojeniu swojego „rechotu", stwierdził jednak z mocno wybałuszonymi oczami: „Jaki to był autobus? Pytam, bo na pewno nie będziemy już razem nim jeździć :P ". Ha ha ha, bardzo śmieszne proszę państwa!

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Powrót do korzeni...

środa, 26 maja 2010 19:31

Dziś rano wylądowałam w radiu RMF Maxxx na nagraniu. Tak, tak, przed wami nowa, wschodząca trójmiejska gwiazda, czyli JA !!! ;) hahaha. No dobra, żarty żartami... Jako, że moja agencja współpracuje z RMF przy akcji „Matamorfoza na maxxxa", trzeba było wysłać kogoś, by opowiedział trochę w radiu o firmie. Jakże by inaczej - poszłam ja :) Dzielnie się spisałam, tym bardziej, że z radiem nie miałam praktycznie do czynienia od ponad pięciu lat (nie licząc epizodu w UWM FM w Olsztynie). Oczywiście trochę nerwów odczuwałam, ale nagranie było oczywiście potem montowane, więc stres zwany "na żywo" odpadł :) Poza tym "nie plotłam" ciągu zdań, a odpowiadałam na pytania dziennikarza, uf uf.

Oczywiście były też pamiątkowe zdjęcia. No dobra, dokumentacyjne zdjęcia, a nie pamiątkowe. Cały czas zerkałam na aparat uśmiechając się od ucha do ucha najpiękniej jak umiałam (czyli tak jak zawsze na zdjęciach, hi hi hi), na co fotografujący pan aż sam się uśmiał mówiąc, że to mają być fotki „naturalne i z zaskoczenia". No ale co zrobić, jak wzrok sam mi jakoś uciekał w stronę flesza :P

Powrót do korzeni (jak to sobie nazwałam) był miły. Przypomniałam sobie przez chwilkę „jak to jest w radiu", bo przecież swoją drogę dziennikarską zaczynałam w suwalskim Radiu 5, gdzie pracowałam przez ponad dwa i pół roku, a to jest już kawał czasu...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

To nie prawda, że diabeł ubiera się u Prady

wtorek, 25 maja 2010 23:46

Czekałam na autobus, „wiało jak w kieleckim", a tu nagle zaczepił mnie jakiś chłopak. Już widząc go z daleka, czułam, że zacznie do mnie gadać - taki typ :)

- Zimno dzisiaj...- zagaił.

- Zimno - odpowiedziałam i odwróciłam głowę w druga stronę patrząc na przejeżdżające samochody oraz zerkając czy przypadkiem nie nadjeżdża już autobus.

- Naprawdę zimno - powtórzył chłopak, po czym przeszedł na moją drugą stronę, tam gdzie odwracałam wzrok. W tym momencie jednak zadzwonił do mnie telefon. Mój rozmówca nie poddał się jednak i gdy tylko schowałam komórkę, usłyszałam:

- Wiesz, to nie prawda, że diabeł ubiera się u Prady. Mój diabeł ubiera się w białe mokasyny.

Zbaraniałam! Dosłownie. Ten tekst mnie rozwalił. Jeszcze nie słyszałam czegoś takiego :) Wybałuszyłam oczy i na początku nic nie odpowiedziałam. Choć nawet nie musiałam, bo chłopak sam zaczął nawijać dalej. I tak czekaliśmy na autobus, po czym całą podróż miałam towarzystwo. Rozmowa jakoś się rozkręciła. Mój rozmówca był nawet tak wygadany, że opowiadając o swojej pracy rzekł: „moje stażowe jest takie, że tak naprawdę to mógłbym cię jedynie zaprosić na colę do Mc Donalda".

„No pięknie" - pomyślałam cicho z przekąsem, ale wiem, że nie miał nic przykrego na myśli.

Wysiadał przystanek przede mną pokazując biurowiec, w którym to zasiada przy biurku na drugim piętrze i rzucił: „Do zobaczenia podczas kolejnej jazdy autobusem...".

Do zobaczenia w takim razie ;)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Nie lada odkrycie

sobota, 22 maja 2010 21:40

Wracając wczoraj z wieczornego spaceru znad morza, dokonaliśmy nie lada odkrycia! :) Po trzech miesiącach chodzenia znaczny kawałek drogi (ponad 10 minut) na autobus, zauważyliśmy, że możemy wsiadać tuż pod blokiem na przystanku, gdzie zawsze wysiadamy! Ups :) Autobus nie ma po drodze „pętli", a jedynie zakręca i dojeżdża w 8 minut tam, gdzie dotychczas wsiadaliśmy. I rozwiązała się moja zagadka, dlaczego rano w drodze do pracy tylko ja idę na autobus oraz jak to możliwe, że w autobusie (gdy już przyjeżdża), jest tyle osób. Zastanawiało mnie też, dlaczego na „moim" przystanku nikogo nie ma? Gdzie podziewają się ludzie z okolicznych bloków? A oni pewnie zastanawiali się dlaczego ja chodzę tak daleko, skoro przystanek widać z okna - jest pod nosem :P hahaha! A to ci klopsik :) Dobrze, że nie lada odkrycie zostało dokonane i tak w miarę wcześnie, a nie po latach. Hi hi hi.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Kiedy we mnie budzi się wiosna...

piątek, 21 maja 2010 22:50

Nadchodzi taki dzień kiedy we mnie budzi się wiosna. W tym roku nadszedł późno. Może to przez przeprowadzkę, może przez to, że tak długo było szaro i zimno, a może przez zabieganie. Taki dzień potrafił nadejść nawet w marcu i, tak szczerze mówiąc, myślałam, że w tym roku go już nie będzie...

 

Wróciłam z pracy równo o szesnastej, czyli wcześniej niż zwykle, a że jadłam na mieście, to obiadu robić nie musiałam. Dzielny Mąż musiał zostać w pracy i pojawił się przed 19.00, więc miałam całe popołudnie dla siebie. Na początku zastanawiałam się co zrobić: wstawić pranie, posprzątać, coś jeszcze i coś jeszcze, ale w końcu usiadłam i zdecydowałam, że nie będę robiła nic! O jak dobrze! Delektowałam się domowym zaciszem, czego szczerze mówiąc ostatnio mi brakowało. Otworzyłam balkon, słońce zaglądało przez okna, wiał lekki wietrzyk, drzewa u cichych sąsiadów się zazieleniły aż miło popatrzeć. Wreszcie po wielu miesiącach poczułam tę wiosnę, na którą czeka się po zimie. Ten specyficzny długo oczekiwany zapach przyrody, spokoju i radości.

Siedziałam owinięta w kocyk i odpoczywałam. Ja i tylko ja. Ja, i ptaki, i drzewa, i maj. Spokój. Tak niewiele trzeba, by inaczej spojrzeć na świat...

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

sobota, 18 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  51 626  

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

Ulubione strony

Statystyki

Odwiedziny: 51626

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Facet