Bloog Wirtualna Polska
Są 1 263 873 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Mamą być... Przechytrzyć rodziców

poniedziałek, 27 kwietnia 2015 20:33

Piotruś "śam" wchodzi do wanny. Chce wejść i się cofa. I znowu. I jeszcze raz. Jak Dzielny Mąż chce mu pomóc, Bąbel krzyczy "śam", "śam".  W końcu Dzielny Mąż mówi:

- Liczę do trzech i sam cię wsadzę! Raz...

Na co Piotruś z uśmiechem:

- Dwa!

Buuu cha cha cha! Pękłam ze śmiechu! Rozłożył nas na łopatki!

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Nadal zakochana... w Warszawie

niedziela, 26 kwietnia 2015 22:50

Udało się! Wreszcie po takim długim czasie udało nam się pojechać do stolicy. A przecież uwielbiam Warszawę. Zawsze uwielbiałam. Działa na mnie jak magnez. Ładuje energią. Na długo. To tam łapię wiatr w żagle, tam napajam się miastem, jak żadnym innym. Lubię Gdańsk, jestem zadowolona z mieszkania w 3-mieście i nie zmieniłabym tego. Ale Warszawa wywierała i wywiera na mnie niesamowite wrażenie. Tam chodzę z otwartą paszczęką :) I to silniejsze ode mnie :) Może dlatego, że to tak specyficzne miasto. Miasto same w sobie, jako miasto. Po prostu. Poza tym, tam jest taki przekrój zakręconych ludzi. Tam jest kolorowo. Tam nikt nie dziwi się, że idziesz w piżamie po bułki, że siedzisz na ulicy, że tańczysz, śpiewasz, tam możesz się nosić jak chcesz i nikt na to nie patrzy. Warszawa ma po prostu to "coś" czego nie nazywa się po imieniu :) 

Sobota. Wiosna. Zielono. Wszystko kwitnie. Ponad 20 stopni C. Najpierw misja ;), a potem  obowiązkowo Krakowskie Przedmieście i  Starówka. Bąbelek czuje się jak u siebie. Biega to tu, to tam. Gania gołębie. Siada na wszystkich schodkach pod kamienicami, wchodzi na wszystkie schody. Czarne spodnie dresowe robią się szare... Trudno :) Energia rozpiera go, tak jak mnie. Trudno zrobić zdjęcie, bo on cały czas biega. Chyba nie widziałam go jeszcze takiego szczęśliwego! Uśmiech od ucha do ucha. Jak u mnie. On "śam!" wszędzie "śam". Mnóstwo ludzi. Ja. Idę z podniesioną głową i otwartą paszczą :) Chłonę. Czuję jak ta energia mnie przesiąka. Tego mi było trzeba. Nawet nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo!

No i oczywiście same odwiedziny K. Tak dawno się nie widziałyśmy. A tyle się dzieje. Pora nadrobić :P Pogaduszki, wspomnienia, nowinki :) Całe dwa dni. Nie ma takiej drugiej osoby :) To taka niesamowita więź między ludźmi - widzisz się raz na rok, a znasz się i rozmawiasz jakbyś spotykała się codziennie. Jednym spotkaniem nadrabiasz wszystko i jeszcze więcej.

To wszystko to tylko mała cząstka wyjazdu. Wyjazdu, który dał mi więcej energii niż niejeden urlop.

Jestem naładowana. I utwierdzona w fakcie, że nadal zakochana. Zakochana w Warszawie.  

 

 

 IMG_0059.JPG 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

O pracy... tak wprost :P

czwartek, 23 kwietnia 2015 20:46

Ostatnio kolega zapytał mnie dlaczego nie piszę o pracy? Nie piszę bezpośrednio, bo tak już po prostu mam. Nigdy nie piałam wprost o pracy, nie nazywałam rzeczy po imieniu. Od czasu do czasu wspominam "co nie co", jakieś zdarzenia, tudzież wydarzenia, urywki, często /lub czasem/ coś wciskam między słowa. Bo między słowami można wiele wyczytać:) Trzeba tylko chcieć.

Ale przyjęłam to do serca i postanowiłam w przypływie weny skubnąć dwa zdania :) Może należy się to przede wszystkim tym, którzy śledzą perypetie Kissiaka? A może po prostu przyszedł czas :)  Kissiakowy zwrot w życiu, po cudownym roku doświadczeń macierzyńskich, był ogromny.

W przeciągu ostatniego pół roku działo się tyle, że jak to sobie uświadamiam, to jestem w szoku. Zwroty, zakręty, proste... Różne drogi, wiele zaskoczeń.

W końcu Kissiak odnalazł pewne miejsce, a może to miejsce odnalazło Kissiaka. Kissiakowa intuicja po raz kolejny nie zawiodła.  I toczy się to wszystko :) Czasem człowiek trafi w odpowiedni punkt o odpowiedniej porze i w odpowiednich ludzi. Tak... miejsce... pora... ludzie... Zadziwiające, że można znać kogoś krótko, a czuć jakby znało się go wiele lat.

Czasem człowiek po prostu wie. Czuje. Jest przekonany. To bardzo rzadkie. I nie powiem, są chwile gdy się boję. Boję się tego wiedzenia, czucia, przekonania... Bo czy może tak być? Ale w głębi  siebie wiem, że może. A ten strach pojawia się tylko dlatego, że my, ludzie, nie jesteśmy przyzwyczajeni do takiego stanu rzeczy... Przynajmniej taką mam nadzieję.

 

No... i miało być wprost :P O pracy... No prawie jest... ;) 

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Rozbój w biały dzień

środa, 22 kwietnia 2015 21:57

Normalnie rozbój w biały dzień! (No dobra, w ciemną noc, ale w oświetlonym pokoju). Wchodzę sobie jakby nigdy nic, z łazienki do sypialni, co by się ubrać po kąpieli, i co??? Pierwszy odruch i mój wzrok pada na ścianę (niewiadomo czemu, po prostu ten typ tak ma, że zawsze, ale to zawsze wyczuje zagrożenie!). Lookam więc na pustą (do tej pory) ścianę, gdzie nic, a tym bardziej NIKOGO nie powinno być! Ułamek sekundy, mój mózg już wie, że coś nie gra!

- Aaa! - krzyczę - Skąd TO się TU wzięło? W mojej sypialni ?!?

(Na ścianie pająk. Nie za duży, no muszę to przyznać, ale mimo to i tak wielki!)

- Biegnij po coś, błagam! - drę się w niebogłosy do siedzącego obok, ale tyłem do mnie i do ściany (!) Dzielnego Męża.

- Ale co? - pyta się zdziwiony po co się drę :)

- Nie widzisz? P A J Ą K! - krzyczę.  - Błagam zabij go! - skaczę przerażona - Czekaj! Ubiorę się tylko, co by mnie nie podglądał! - mówię dalej i się ubieram. Dzielny Mąż wychodzi. Mijają dłuuugie sekundy...

- Szybciej! On idzie! Rusza się! - krzyczę i wchodzę na łóżko, co by z daleka już tylko akcję obserwować. Ale gada z oczu nie spuszczam.

Przychodzi Dzielny Mąż z kawałkiem papieru w ręku.

- Że tym?!? Przecież trzeba mocno! Patrz, ucieka!

Łup! Dzielny Mąż zgarnia drania i wychodzi. Uff... Po chwili wraca do pokoju. Stoję nadal na łóżku.

- Co ty robisz? - pyta

- No... ja jeszcze się uspokajam...

Powoli siadam na łóżku. Skandal! - myślę. Rozbój po prostu by w MOJEJ sypialni pająk był. Nie dość, że tu nie ma kątków, zakamarków itp, i w ogóle nie ma miejsca nawet, by gad pomyślał sobie, że może tu przebywać, to jakimś cudem TEN się pojawił i siedział na ścianie.

Na szczęście w porę zauważony :) Po raz kolejny czujność JEJ ZAKRĘCONOŚCI została sprawdzona, przetestowana i jak widać działa i ma się dobrze :) (Na szczęście). I niech żadne gady sobie nie myślą! Nie da się jej tak łatwo zwieść, oj nie da :P

(A swoją drogą, jak sobie pomyślę, że miałabym spać, a ON miałby sobie tam być na ścianie niezauważony, to łzy stają mi w oczach...).

 

 

 


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

...

wtorek, 21 kwietnia 2015 21:16

Siedzę i patrzę w pustą kartkę. Trzy razy zaczynam zdanie, po czym w ruch idzie "backspace" i nie ma zdania. I tak już dwadzieścia minut. Widzę na tej kartce moje myśli, które przeskakują to tu to tam, rozchodzą się jak małe pająki i nie potrafią wrócić na swoje miejsce; kołują, ale gdzieś w końcu odlatują nie zahaczając o nic, nie uczepiwszy się kartki, tak by na niej zostać, zagrzać miejsce i wyjść w końcu ze mnie. Ten natłok myśli strasznie mi przeszkadza. Nie mogę ich z siebie wyrzucić, choć chciałabym i to bardzo. Muszę je w końcu pozbierać, bo te urywki myśli, pomysłów, zdań, kłębią się coraz mocniej i coraz ich więcej. Zaczynają przeszkadzać.

Momentami, gdy już coś się udaje w nich poukładać, już powoli widać, że się z nich opróżniam, jakoś wszystko wydaje się być ok, znowu pojawiają się nowe, albo te stare raptem przypominają o swoim zaistnieniu, nieraz urwane, niedopowiedziane, coś zaświta, ale nie zostanie dokończone, i gdzieś zostaje, błąka się, wraca, znowu się cofa... Setki nowych pomysłów... setki myśli... Zastanawiam się jak ja mam to ogarnąć i kiedy to minie? Bo to w końcu mija. A może w końcu zawsze to ogarniam :)

Ale jestem tym teraz po prostu zmęczona. Nie cierpię takich momentów w moim ja.

 

 

 


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  50 467  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

Ulubione strony

Statystyki

Odwiedziny: 50467

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Facet