Bloog Wirtualna Polska
Są 1 263 873 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Nagłe plany - hops i jedziemy!

niedziela, 29 kwietnia 2012 21:42

Udowodniliśmy dziś, że nagłe plany są najlepsze. Dzielny Mąż zaproponował, byśmy pojechali do Torunia. Czemu nie – odpowiedziałam. I tak, wsiedlismy w samochód i w niedzielne południe znaleźliśmy się w Toruniu – mieście, jak brzmiały tablice informujące, wielu zabytków.

W Toruniu byłam raz, na wycieczce szkolnej w VI klasie Szkoły Podstawowej, padało i nie pamiętałam z tej wyprawy za wiele. Dzielny Mąż odbył za to sentymentalną podróż po wspomnieniach, bowiem w Toruniu spędzał jako dziecko wakacje ze swoim dziadkiem. I zawsze obiecywał mi pokazać to miasto swoimi oczami. „Toruń ma najładniejsza Starówkę ze wszystkich miast” – mawiał. A ja biedna rybka co miałam na to odpowiadać, skoro jej nie pamiętałam? Ale dziś obietnicę spełnił.

Do Torunia z 3miasta jedzie się 1,5 godziny autostradą, więc podróż to żadna, bo ani nie odczuwa się jej długości, ani ruchu na drodze. W sam raz na jednodniowy wypad.

Skąpani w pełnym słońcu (32 stopnie C) chodziliśmy uliczkami i podziwialiśmy. Zauroczyłam się tym miastem. Starówka na prawdę jest piękna. Odbyliśmy spacer po Rynku łapiąc oczami wszystko to, co tylko nasz wzrok ogarnął. Na uliczkach czuć było ducha minionych czasów, ale jednocześnie witały nas nowoczesnością, czystością i spokojem. Podobały mi się odrestaurowane kamienice poprzeplatane tymi starymi, ze starymi oknami i tajemniczymi drewnianymi drzwiami, których progi widziały zapewne nie jedno. Podobały mi się stare mury skąpane w słońcu, Krzywa Wieża, Bulwar Wiślany i ten ciepły wiatr okalający nasze twarze. Tak, Dzielny Mąż oprowadził mnie po swoim Toruniu i pokazał go swoimi oczami. I muszę mu przyznać, że rzeczywiście oczarowało mnie to miasto. Ma coś w sobie i chętnie tam jeszcze wrócę...

 

  Odwiedziliśmy Kopernika...

 

 ...ale nie było go w domu...

 

 ... był tutaj!!!  

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Obraz dnia

sobota, 28 kwietnia 2012 11:37

 

Wczoraj wieczorem udało się Dzielnemu Mężowi wyciągnąć mnie na spacer. Dzień pod względem pogody był wspaniały, ale przecież nie można za dużo z tej wspaniałości wyciągnąć i czerpać siedząc w pracy (i chociaż moja zalicza się do idealnej, tak czy inaczej jednak praca to praca). Tak więc wracając do domu, zanim się cokolwiek zje, ogarnie i odpocznie, robi się już wieczór. Jednak korzystając z okazji zachodzącego słońca wybraliśmy się nad morze.

Ku mojemu zdziwieniu (pozytywnemu jak najbardziej) ludzi praktycznie nie było. Morze było z pozoru spokojne, ale gdzieś tam w głębi siebie pełne napięcia, jakby chciało dać mu upust, ale nie było jeszcze gotowe. Może tak właśnie wita wiosnę? Morze było piękne. Pierwszy raz w życiu widziałam jego turkus. Czysta, przejrzysta woda o kolorze prawdziwego turkusu łącząca się na horyzoncie z turkusowym niebem.

Na początku zastanawiałam się czym mnie uwodzi. I właśnie wtedy zobaczyłam ten turkus, spokój, którego jakby morze się wstydziło co jakiś czas wyrzucając na brzeg mocne fale. Aura tajemniczości połączona ze spokojem i napięciem rozchodziła się dookoła. Wyglądało tak, jakby ktoś namalował je przed chwilą akwarelą, jakbym miała przed sobą wspaniały obraz znakomitego artysty, na którym czuje się, że zaraz coś się wydarzy.

Ale przecież nikt tego obrazu nie namalował. To był rzeczywisty obraz stworzony przez naturę… Po raz pierwszy widziałam takie morze.

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Koty, kotki, koteczki...

wtorek, 24 kwietnia 2012 9:42

Dziś przedstawiam dwa koty. Oba zrobione są na szydełku przez moją starszą Sister. Zaczęła szydełkować parę miesięcy temu. Potwierdza to dwie rzeczy: nigdy nie wiadomo, kiedy obudzą sie w tobie prawdziwe zdolności i nigdy nie jest za późno, by odkryć swój talent! 

Prawda, że cudne?!

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (35) | dodaj komentarz

Robić NIC !

poniedziałek, 23 kwietnia 2012 13:28

Wczoraj, po weekendzie pełnym przeżyć, przygód i emocji, a nawet nie weekendzie, bo to za dużo powiedziane, a po 1/2 weekendu, czyli po sobocie, dniu jak wspomniałam radosnym i pełnym wrażeń, wypełnionym od rana aż po noc, nastała pora, jak to rano przy śniadaniu zapowiedziałam głośno i wyraźnie, pora lenistwa! Czyli taki dzień kiedy robi się NIC! Leży się po prostu na kanapie, pod kocem, patrzy w okno albo w sufit, rozmyśla o niebieskich migdałach i słoniach z porcelany... i  robi się NIC. Tak. I jest pięknie, bo takie dni są też człowiekowi potrzebne. A leń na ramieniu jest wtedy tak leniwy, że przeciąga się w tą i we w tą, ziewa i wyciąga nóżki. I wtedy człowiek z tym leniem się przeciąga i jest wspaniale... I taki miał być właśnie ten dzień zaraz po wyjeździe rodziców.
Ale jak to bywa z planami, zawsze życie je trochę modyfikuje... I tak, Metafizyczna stwierdziła, że skoro taka pogoda nadeszła (bo nadeszła wiosna niespodziewanie rano, słońca pełno, ciepło i bezchmurnie), to można by rozpocząć wreszcie sezon rolkowy. I, o dziwo, dała radę przekonać mojego lenia, że to dobry pomysł. Leń się sam zdziwił, ja się zdziwiłam, ale przyznać trzeba pomysł rolkowy dobrym pomysłem jest zawsze.
I tak oto Dzielny Mąż, który oczywiście wyłgał się od rozpoczęcie sezonu, podrzucił nas do Jelitkowa, byśmy zaczęły stamtąd trasę. Ach jak cudownie jechać tak sobie deptakiem wzdłuż morza, czuć zapach drzew, kwiatów i lekki wiatr wiejący od wody. Tak, to było coś, na co czekałam całą zimę. I leń też się cieszył,  i przyznał w myślach, że jednak trochę ruchu mu się przyda.
Przejechałyśmy tak na rolkach z Jelitkowa przez Przymorze, aż do Brzeźna, a potem, do domu na Zaspę. Tylko już pod kościołem, blisko domu, gdy ruch większy był, bo dzieci biegały, a rolki me rozpędu dostały, widząc że te dzieci biegną trasą mą, a ja zahamować nie dam rady, krzyknęłam do Metafizycznej "Łap dzieci", po czym dzieci pierzchły na boki. Ufff... Metafizyczna ze śmiechu zataczać się zaczęła. "Łap dzieci?!?" - pyta. A mi chodziło przecież o to, że żeby do stłuczki nie dopuścić, złapać takiego w jeździe i odrzucić, tzn. przestawić na bok, co by pod koła nie wlazł :)
Zajechawszy do domu, leń na ramieniu przypomniał sobie o porannym postanowieniu, szanowna pupencja moja spoczęła więc na piankowym fotelu, co mu Funki na imię, i po kilku minutach za nic w świecie nie chciała się podnieść, by przygotowany obiad co się odgrzewał w tym czasie, domownikom nałożyć. I tak oto gdy tam ziemniaki gotowały się już do wyjścia z gara, żołądek domagał się napełnienia, pupencja jak usiadła, tak siedzieć chciała, jakby ze sto dwadzieścia kilo ważyła (a zapewniam waży znacznie mniej:) ). Wysiłku to znacznego wymagało, by ją, szanowną, podnieść i ruszyć do kuchni.
A potem już po obiadku i kawie, lenistwu oddałam się całkowitemu, jak rano zapowiedziałam. I tak pięknie niedziela minęła.
A pijąc kawę jeszcze, sobotnie ekscesy nam się przypominały, gdyż przez telefon starszej Sis relację zdawałam z tego co się działo, i spektakl sobotni, i okrzyki taty, że mniszki już są, i cała Bookarnia, i tomik Cielesza ...  I śmiech po pachy był.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Światowy Dzień Książki

poniedziałek, 23 kwietnia 2012 9:45

Dziś Światowy Dzień Książki. Polecam na ten dzień powieści Carlosa Ruiza Zafona.

Jego książka "Cień wiatru" stała się moją książką życia (opisałam to niegdyś na bloogu: http://kissiak.bloog.pl/d,10,m,7,r,2009,index.html ), natomiast od wczoraj wciągnął mnie "Więzień nieba", którego pochłaniam niestety zbyt szybko (już niedługo kończę). Z tą książką, którą dostałam w sobotę w prezencie od taty, wiąże się historia, z sopockiej Bookarni, która rozbawiła mnie i nie tylko mnie do łez i sprawiła taki atak śmiechu, że nie mogłam się uspokoić przez długi czas. I nawet teraz gdy o tym myślę, uśmiech ciśnie mi się na usta. Może w przypływie "weny" zdradzę kiedyś o co chodzi. W każdym bądź razie pozdrawiam tych co wiedzą.

A teraz do czytania moi drodzy! Do czytania!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  50 433  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

Ulubione strony

Statystyki

Odwiedziny: 50433

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Facet