Bloog Wirtualna Polska
Są 1 272 172 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Nie złapana na gorącym uczynku

środa, 20 kwietnia 2011 17:03

Dworzec. Czekam na SKM. Zapowiedź: „Na tor 502 w kierunku Gdańska wjedzie pociąg, proszę zachować ostrożność”. Podjeżdża kolejka. Siadam sobie wygodnie w przedostatnim wagonie, blisko drzwi (na szczęście). Jedna stacja, druga stacja. Słyszę z przodu wagonika – kontrola. Spokojnie wyciągam mój bilet miesięczny i, jako że siedzę na ostatnim siedzeniu, czekam. Dochodzi do mnie głos z przodu wagonika. To konduktor do jakiejś dziewczyny (konduktor, nie kanar?! - moja intuicja daje o sobie znać): „Ale pani ma bilet na SKM. A to pociąg do Bydgoszczy”. Co?!?– odzywa się mój czujny wewnętrzny głos. Pytam Pana obok – to SKM-ka? Pan: „Nie, to interregio do Bydgoszczy” Ups! Alarm, alarm! (Wewnętrzna panika!). Na szczęście, w tym momencie, pociąg stanął. stacja Gdańsk-Oliwa. Chwyciłam torbę i w długą! Ufufuf!!! Czułam się jak największy oszust, chyba nawet się zaczerwieniłam. Miałam wrażenie, że wszyscy na mnie patrzą - nie tylko przechodnie, ale i pasażerowie pociągu , z którego uciekłam dość przerażona.

Konduktor był tak miły, że tamtą dziewczynę wypuścił bez mandatu. Ale kto wie co by było ze mną…. Nie miałam innego wyjścia. Jestem największym uciekinierem wszechczasów :)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Z kolejki...

środa, 13 kwietnia 2011 23:47

Trzy sytuacje z trójmiejskiej kolejki miejskiej.

 

 

Nie bądź kapeć... nie głaszcz kota

 

Jedzie młoda studentka. Wyciąga telefon, dzwoni:

- Hej. Pójdziesz ze mną na imprezę? Ostatnio nie wyszło to może teraz? (…) A, nie, do G. nie idę, bo nie zdążę, teraz jadę do domu, coś zjem, a o 21.00 w Sopocie. To jesteśmy umówieni? (…) No wiesz, ale z ciebie kapeć - będziesz oglądał seriale i głaskał kota?! No dobra, ale jakbyś jednak nie chciał być taki drętwy to zadzwoń. Pa.

Buch! Telefon z impetem wpadł z powrotem do torby. Chyba wyjście nie będzie udane… ale czy to teraz ważne? – „Jesteś kapeć, będziesz oglądał seriale i głaskał kota” – to jest dobre! Cokolwiek to znaczy, tego jeszcze moje uszy nie słyszały.

 

 

Słuchaj Niemena będziesz crazy!

 

Jedzie grupa studentów pierwszego roku. Rozmawiają o muzyce. Nagle jedna z dziewczyn mówi: „Ja to nawet czasem słucham Niemena. No serio! I śpiewam: „Dziiiwnyyy jest teeeen świat” (śpiewa). Taka jestem crazyolka!”.

 

No comments ;)

 

 

 Ale musze!!!

 

 Jedzie młoda matka z córką (3 l.)

- Nie ruszaj tego!

- Alee muszeee!

- Mówię, nie ruszaj tego!

- Alee muszeee!

- Nie musisz!

- Alee muszeee!

- Nie dłub w nosie!

- Alee muszeee!

- Powiedziałam, nie dług w nosie!

- Alee muszeee!

- Nie rób tak!

- Alee muszeee!

- Powiedziałam?!?

- Alee muszeee!

I tak dalej... Na szczęście wysiadłam, ale ciągu tych dziesięciu minut jazdy straciłam cierpliwość, nerw mnie ogarnął straszny, miałam ochotę wstać i krzyknąć: "Wcale nie musisz do cholery!" I myślę, że nie tylko ja, ale i reszta pasażerów także (osądzam to po ich minach).

I właśnie w takich momentach nie cierpię dzieci. I ich mam także!

 

I tak na koniec słowo ode mnie - Korzystajcie z kolejk miejskich! Polecam! ;)

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Jak dobrze być kobietą ;)

czwartek, 07 kwietnia 2011 23:33

 

"Od grzechu zaczął się jej świat,

A że Pan Bóg ją stworzył, a szatan opętał,

Jest więc  odtąd na wieki i grzeszna, i święta,

Zdradliwa i wierna, i dobra i zła,

I rozkosz i rozpacz, i uśmiech i łza,

I gołąb i żmija, i piołun i miód,

I anioł i demon, i upiór i cud,

I szczyt nad chmurami, i przepaść bez dna,

Początek i koniec, kobieta - acha!".

                                                  J.Tuwim

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Pomarańczowo mi...

poniedziałek, 04 kwietnia 2011 21:46

Choć nigdy kolor pomarańczowy nie robił na mnie jakiegoś wrażenia, to tej wiosny po prostu oszalałam na jego punkcie! Jest taki żywy, wesoły i rozświetla nawet w pochmurny dzień. (Może to trochę za sprawą naszego wielkiego, piankowego, pomarańczowego pufa o imieniu Funky, którego dostałam na imieniny i przyszedł do nas do domu kurierem! Ledwo się w drzwiach zmieścił, a jak go zobaczyłam oszalałam…). Więc pomarańczowo mi w głowie i oczywiście w możliwych dodatkach - chustkach, kolczykach, lakierach do paznokci...

 

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Mania wiosennego sprzątania

niedziela, 03 kwietnia 2011 18:40

Mania wiosennego sprzątania dopadła i mnie. Ostatnio zrobiliśmy z Dzielnym Mężem mega porządki ubraniowe, dziś trzeba było zabrać się za pozostałe szafki. A było co sprzątać, gdyż po grudniowej przeprowadzce „na szybkiego” równie szybko rozpakowaliśmy rzeczy, upychając co po niektóre byleby się tylko zmieściły. I oto dziś, po nabraniu sił, po porannym nadmorskim spacerze z watą cukrową, goframi i lodami (jak szaleć to szaleć) i po porządnym obiedzie (przecież nie można wyrzucać gratów na głodnego!) zabrałam się do pracy. Na pierwszy ogień poszedł nasz składzik, czyli wielka szafa w przedpokoju, służąca za przechowalnię bagażu, piwnicę, strych i wszelkie możliwe miejsca, gdzie chowa się zbędne rzeczy. Mówiąc językiem nowoczesnym – taka szafa 3 w 1. Otwierając bardzo powoli drzwi, starałam się, by nic na mnie nie wyleciało. Wiadomo przecież nie od dziś, że w takich szafach upycha się najpierw wszystko nogą, a potem szybko zamyka, by nic nie zdążyło wylecieć! I przy tym zamykaniu, będąc przekonanym, że z szafy nie będzie się korzystać, nie myśli się o późniejszym otwarciu, gdzie wszystkie upchane rzeczy wylatują na hurra! Jak lawina – gwałtownie i z hukiem. Tak… Wygrzebawszy się więc ze sterty rzeczy, wyciągnęłam jedno pudło, drugie pudło, trzecie pudło… w końcu zapełniłam cały korytarz, ale szafa zarobiła się pusta! Sukces! Wtedy do akcji wkroczył Dzielny Mąż. Obserwując z pokoju moje poczynania, po cichu i niepozornie, jakby nic go nie obchodziło, przemyślał sobie sprawę i zrodziła mu się myśl niesłychana, by do naszej składziko-piwnico-strycho szafy, przy okazji porządków upchać dwa nowe, ogromne pudła, które nie miały do tej pory swego miejsca cały czas podpierając ścianę w pokoju, gdyż były za ogromne, by je schować gdziekolwiek, czyli nie mieściły się nigdzie! Stanął więc Dzielny Mąż przy pustej szafie, zajrzał i… dumał. Ja w tym czasie zaczęłam przegląd owych rzeczy, które zapełniły korytarz. Przeglądałam, wyrzucałam, przepakowywałam i znów wyrzucałam. W końcu… zminimalizowałam wszystkie graty tak, że sama się zdziwiłam. Swoją drogą, to zadziwiające, jaką człowiek ma zdolność, do trzymania wszelkich zbędnych rzeczy i jak szybko w te zbędne rzeczy obrasta! Potem z jednej robi się cała szafa i brak miejsca. Dobrze, że chociaż od czasu do czasu coś, (wiosna, przeprowadzka, święta) skłoni człowieka do generalnych porządków, wyrzucania i pozbywania się zbędnych gratów bez sentymentów i skrupułów.

Ale wracając. Dzielny Mąż wydumał wreszcie co i jak, wymierzył wszystko metrówką i przystąpił do działania. Układał pudła, które musieliśmy chcąc nie chcąc zostawić. Koniec końców udało się! No dobra, nie za pierwszym razem, bo najpierw, ku naszemu wielkiemu zaskoczeniu, szafowe drzwi się nie zamknęły! Nawet na siłę! Ale za drugim razem, wielka składziko-piwnico-strycho szafa zmieściła niezbędne rzeczy już bez ekscesów. W dodatku nic się z niej teraz nie wysypuje i możną ją otworzyć bez ryzyka, że coś nieoczekiwanego wypadnie na głowę! Wielki sukces został osiągnięty!

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

sobota, 18 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  51 666  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Ulubione strony

Statystyki

Odwiedziny: 51666

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Facet