Bloog Wirtualna Polska
Są 1 263 234 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Myśli ulotne

piątek, 18 marca 2016 17:38

"Ile w nas wszystkich wiary, w to,

co piszemy, i że to, co piszemy,

obchodzi nie tylko nas nawzajem,

ale także kogoś jeszcze, kogo

nie znamy, o kim nic nie wiemy,

kogo najpewniej nigdy nie poznamy".

 

 

Janusz Drzewucki, Ktoś jeszcze (Z tomu Rzeki Portugalii, Biblioteka Toposu 2016)


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Kissiak i ucieczka ze skarbówki

czwartek, 17 marca 2016 10:18

 

Wybrał się Kissiak do skarbówki. Nie żeby chciał i tam leciał z otwartymi rękoma. Wysłany został oczywiście, bo kto jak nie Kissiak :) Więc ostatniego dnia, kiedy termin już był ostateczny i inny żaden w grę nie wchodził, Kissiak wyruszył.

Ale żeby nie było zbyt trudno w jedną stronę podwózkę miał, Królewna w końcu to Królewna. Kissiak ruszył do okienka. Kolejki brak. Coś tu nie gra - myśli Kissiak. Ale brnie dalej. Pani sprawdza papierzyska. Wszystko ok. Pieczątka i do kancelarii.

Wpada Kissiak do kancelarii. Wpada dosłownie, bo oczywiście się potknął po drodze w progu, co by jeszcze efektu dodać na wejściu. Pusto. Kolejki brak. Daje Kissiak papiery. Pani kartkuje (Nowa Pani, jakaś młoda, nawet sympatyczna, nie zniszczona, nie przesiąknięta urzędową atmosferą). Wszystko się zgadza. Pani stempluje moje egzemplarze. Wszystkie. Nie że tylko pismo przewodnie. Oddaje. Wszystko ok. Biore papierzyska i uciekam. Dosłownie. Rzucam jeszcze miłego dnia i biegiem. W locie chowam papiery. Zamykam drzwi skarbówki i nie oglądając się nawet za siebie gonię.

Dziwne, tak szybko w skarbówce coś załatwić? Kolejki brak. Papiery się zgadzają... Tego jeszcze nie było. Myślę jeszcze czy mają moje dane? Mają? Nie, telefonu nie mają, maila nie mają. Czyli jakby co - Kissiaka nie odnajdą :P

...

Znikam za kamienicą i zwalniam. Piździ jak cholera, ale spacer z rana Świętojańską jest energetyzujący. Zawsze. Przeglądam się w witrynach sklepów, nieskromnie patrzę na swoje nogi w moich ulubionych szpilach :P (Tak, tak, wiem, jak to teraz brzmi, ale nie mogę się powstrzymać...) Uśmiecham się do ludzi, kurierów, przewoźników. Mijają mnie ładne dziewczyny. Dużo ich dzisiaj. Rozmawiam w międzyczasie przez telefon, oczywiście dzwoniąc do taty złożyć życzenia imieninowe. Życzeń nie składam, przypominam sobie godzinę później :) Mijam pocztę, na którą miałam zajść, ale przypominam sobie już daleko hen. Trudno. Dziś zakręconość w pełni. Kissiak już tak ma.

To dobry poranek. To będzie dobry dzień. Lubię. Lubię tak biegać i załatwiać. To taki mój Manhattan :P Brakuje jeszcze tylko kawy. Mijam Starbucks'a, ale w tym czasie mi się jeszcze kawy nie chce. Zachciewa mi się jakieś 30 metrów dalej. Cała ja. Ale już nie wracam. Czas do pracy.

 

 

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Dzień Kobiet

wtorek, 08 marca 2016 22:00

Dzień Kobiet... lubię :)

 

 dzien_kobiet_2016_1.jpg

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Mój telefon mówi mi kiedy mam okres…

piątek, 04 marca 2016 22:07

Wpadłam. Wiem to. Mówię otwarcie. Nie bronię się już. To wygodne. Ale jak o tym pomyśleć, to straszne. Stałam się niewolnikiem otaczającej rzeczywistości i jedyne co mnie ratuje, to jeszcze to, że mam tego świadomość. Chociaż czy to rzeczywiście jest wytłumaczenie? Wpadłam w sidła XXI wieku i, pewnie jak już większość osób, mówię otwarcie: na komórce mam całe moje życie.

Jak to się stało? Nie wiem. Po prostu stało się. Kiedy? Nie wiem… Po prostu. Samoistnie…

Dziś ze smartphonów korzysta ponad 70 % użytkowników Internetu. Statystycznie ponad 221 razy sięgamy dziennie po telefon. Obliczając dalej, wychodzi że sięgamy po niego  6,5 razy w ciągu doby. Jako że nie funkcjonujemy przez 24 h, to przyjmując funkcjonowanie 12 godzinne sięgamy po smartphona co 3 minuty… albo i częściej…

Na komórce mam całe moje życie... Śmieszne? Nie, tragiczne. Mam zdjęcia, filmy, adresy, telefony, znajomych, notatki, które robię, gdy najdzie mnie myśl. Kiedyś wyjmowałam notes, teraz mam telefon. Mam dostęp do konta, blooga, do maila (maili), mam kalendarz prywatny, mam kalendarz przełożonego, mam kalendarz osobisty, mam wyświetlane urodziny, imieniny, wydarzenia. Gazeta na bieżąco informuje mnie o wydarzeniach na świecie, specjalna aplikacja mówi, że produkty, którymi  potencjalnie mogłabym być zainteresowana są w promocji, druga aplikacja informuje mnie, gdzie są korki i jak je ominąć. Ba! Mój smartphone mówi mi nawet kiedy będę miała okres i pyta jak się dziś czuje (!), wyświetla mi trasę przejazdu, wie gdzie teraz jestem, mówi o miejscach, mówi gdzie jadę, podpowiada gdzie mam zjeść, gdzie spać, gdzie wypić kawę. Mówi o pogodzie, przypomina o lekach, które musze przyjąć, o tym co mam zrobić, ocenia produkty, dobiera atrakcje. Zna mnie lepiej ode mnie samej…  Smartbóg?

Po niego sięgam od razu jak się obudzę i ostatnia rzecz jaką robię przed snem, to odłożenie smartphona… Koło łóżka. Bo jakżeby inaczej… Gdy idę ulicą, smartphona mam w ręku. Nawet jak nie rozmawiam.

Siedzę z bratem przy stole, rozmawiamy. On zerka na swojego smart boga, ja na swojego. Chociaż nasza rozmowa trwa. Nie odbieramy tego jako brak szacunku. To dziś norma.

Siedzę na piwie, koło każdego leży smartbóg. Każdy zerka, pisze, sprawdza. Rozmowa między uczestnikami trwa. Ale każdy z nich jest z telefonem…

Śmieję się, trochę przez łzy, że niedługo będzie prysznic z dziurką na rękę, by w czasie kąpieli wystawić  dłoń i korzystać ze smratboga. (A może już są takie prysznice?).

 

Nie mam pomysły na puentę. Tu chyba puenty nie ma, nie miało być i chyba nigdy nie będzie. Zastanawiam się tylko, do czego to wszystko zmierza?

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

czwartek, 17 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  50 325  

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Ulubione strony

Statystyki

Odwiedziny: 50325

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Facet