Bloog Wirtualna Polska
Są 1 263 873 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Przedpremierowe rozpoczęcie sezonu....

piątek, 21 lutego 2014 15:20

Pogoda nas rozpieszcza. Naprawdę. Bo kto by pomyślał, że 21 lutego będę siedzieć sobie w najlepsze na balkonie, w pełnym słońcu pijąc kawę. To pierwsza w tym roku kawa na balkonie. Bąbelek spał w wózku, a ja delektowałam się tą chwilą. Oczywiście miałam szalik i kurtkę i ciepłe bambosze (no nie przesadzajmy - do lata jeszcze hen hen), ale słońce pozwalało na dużo :). I znów czułam się jak na wakacjach. Dobrze mieszkamy. Bardzo dobrze.

Dziś nie poszliśmy na spacer. Czasem mamy po prostu leniucha. Kto nie ma? :) A żal było w ogóle nie iść. Więc ten balkon to idealne rozwiązanie. Już nie mogę się doczekać wiosny. Będziemy tam spędzać caaałe dnie :)

Ale, że 21 lutego... To takie rozpoczęcie sezonu. Przedpremierowe... O kilka miesięcy wcześniej. Ciekawe czy przyjdzie jeszcze zima?

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Mężczyźni...

sobota, 15 lutego 2014 20:35

Pewnego ranka, zaraz po przebudzeniu.

Dzielny Mąż (zerknąwszy na Bąbelka bawiącego się w łóżeczku): Wiesz, można by mu zrobić lalkę.

Ja (z jednym otwartym okiem, bo przecież jeszcze śpimy, dopiero świta): Lalkę?

Dzielny Mąż: No. Bierzesz pieluchę, zwijasz skarpetkę w kłębek, wsadzasz w pieluchę, zawiązujesz gumką do włosów, doszywasz guziki jako oczy i już.

Ja: Ale mógłby oderwać guziki i zjeść…

Dzielny Mąż: No to bez guzików.

Ja: Tak bez oczu? Ale skąd ci to w ogóle przyszło do głowy? Ta lalka?

Dzielny Mąż (z dumą): No, MacGyver tak robił.

 

 

No… nic dodać, nic ująć. Że takie pierwsze myśli po przebudzeniu…Mężczyźni…

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Stojąc na krześle – wywód pół filozoficzny

środa, 12 lutego 2014 22:24

W jednej z książek, którą właśnie czytam, książki, nie godnej polecenia, dość „nie fajnej”, że się tak wyrażę, i nie w moim stylu (ale skoro zaczęłam to skończę), zresztą co się dziwić, jak autorka jest z Wielkiej Brytanii, więc ich kultura i myślenie różni się od naszej, zresztą książka jest dość nudna…, wyczytałam jednak zdanie, które mi się spodobało. „Wszystko wydaje się być bardziej interesujące, jeśli robi się to stojąc na krześle”. No, niezłe, niezłe przyznam szczerze :) Bądź co bądź, jak nie patrzeć, jak się nie zaśmiać lub zdziwić, po głębszej zadumie, prawda to być musi. Bo gdyby tak gotować zupę stojąc na krześle, albo majty nakładać, albo chociażby przez telefon rozmawiać… No już sama gęba się śmieje i to na samą myśl. Albo gdyby tak czytać książkę stojąc na krześle, tudzież jeść ciastko stojąc na krześle, to zwykła czynność czytania, czy jedzenia, byłaby już sama przez się niezwykła, nie przez czytanie czy jedzenie, ale przez robienie tego stojąc na krześle. Może to perspektywa stania wyżej niż zwykle jest w tym interesująca, a zauważmy, że bycie na wysokości, nad ziemią, od zawsze jest interesujące. Od wieków i pokoleń, już od małego, bycie wyżej „to coś niesamowitego”, uwielbiane jest przecież przez dzieci noszenie ich na rękach, potem budowanie domków na drzewie, a i dorośli także nieraz marzą o zdobywaniu bezkresnej przestrzeni nieba, no bo przecież ich już na rękach nikt nosił nie będzie, więc to może jakiś ukryty, niezbadany pociąg człowieka do latania, a może właśnie tylko to, że dziwactwo to byłoby straszne. Jednakże codzienne czynności urozmaicić by mogło. Już widzę roześmianą gębulę Bąbelka, który ze zdziwieniem patrzy na swą matkę stojącą na krześle, która wyczynia tam cuda. No sprawa jest do przemyślenia. Choćby od czasu do czasu.  

I tak sobie pomyślałam, że fajnie by było, gdyby ten wpis powstał stojąc na krześle, ale niestety… sztuki trzymania laptopa jedną ręką, a pisania drugą stojąc przy tym na krześle, jeszcze nie opanowałam. Ale przecież wszystko jest jeszcze przede mną!

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Tłusty piątek

niedziela, 09 lutego 2014 17:49

Kilka dni temu przypomniałam sobie, że mamy już luty, a co za tym idzie, jakoś tak przecież, wypadałoby zmienić kartkę w kalendarzu. Podchodzę więc do wspomnianego kalendarza, przewracam stronę i… oczom nie wierzę! Dziś tłusty czwartek? O raju! Jak to możliwe, że już koniec karnawału? To w niedzielę już post? Ojej, nie mamy pączków! Ojej, nic a nic nie mówili w porannej telewizji! O matko, trzeba dzwonić do Dzielnego Męża by pączki kupował! Ojej, ale jak to?!?! O jej, muszę zadzwonić do domu i ich poinformować! O matko, wpadłam w panikę! Moje tysiąc myśli na minutę i chęć natychmiastowego działania powstrzymał głos rozsądku (a jednak gdzieś tam we mnie jest, no nie przypuszczałabym…), który nakazał moim oczom raz jeszcze w kalendarz zerknąć. Zerkam więc i tym bardziej nie wierzę! No, jak wół napisane tłustym drukiem, że tłusty czwartek. Tyle, że nie dziś. A jutro! Jutro, 7 lutego w piątek jest tłusty czwartek! Stałam więc jak wół przed tym kalendarzem i już sama nie wiem co myślałam. W końcu ocknąwszy się, zerknęłam do podręcznego noteso-kalendarza (to mi głos rozsądku nakazał uczynić), co by prawdy się wreszcie doszukać! I teraz już wiem, że w tym roku tłusty czwartek wypada normalnie w czwartek, a nie jakoś tak inaczej, że niby w piątek. Ale kalendarz ścienny, a raczej lodówkowy (bo na lodówce przyczepiony) nadal wisi i swoją prawdę pokazuje!

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Wypowiedziałam wojnę

czwartek, 06 lutego 2014 23:09

Dziś przyszedł przełom. P R Z E Ł O M ! Powiedziałam dość. Dość. Dość! Dość!!! Kolejny raz zmyłam makijaż, kolejny raz spojrzałam w lustro, kolejny raz zamiast czoła zobaczyłam... JE! Nazwijmy JE: "Rodzina P". Hello! - krzyknęłam w duchu - Ja mam niemal trzydzieści lat! Rozumiecie? Trzy dychy, więc jak nie patrzeć za stara jestem na te numery z WAMI! Za stara, rozumiecie? Więc może pora na WAS? Może pora już sobie po prostu iść? Odejść. Tak zwyczajnie. Po cichutku. Nikt tęsknić nie będzie. Mam już męża, więc nie musicie straszyć potencjalnych kandydatów! Ba! Mam już dziecko, więc może rzeczywiście zastanowicie się nad opuszczeniem mnie?

Używam dobrych kosmetyków do twarzy. Używam maści. Używam cudów, a Wy to macie i tak gdzieś! Jak można być tak upierdliwym, co?

Po ciąży był przełom. Totalne zaskoczenie. Po 6 dniach w szpitalu wracam do domu, a na buzi... nikogo. Czysto. Pięknie. W życiu tak nie miałam (ciekawe tylko czemu akurat musi tak być po ciąży, gdy cała wyglądasz, jakby to ująć..., no nie całkiem atrakcyjnie, to akurat buzia wygląda przepięknie... Tyle, że i tak wtedy na to nikt nie zwróci uwagi... No dobra, Dzielny Mąż zwrócił, bo ja nawet nie zwróciłam...). Tak, to były cudne 3 tygodnie pod tym względem. Rodzina P się wyniosła. Ani jednego. Ale potem, jak za dotknięciem magicznej różdżki zaczęli powracać. Jeden po drugim. No rzesz cholera człowieka bierze. I nie pomogły groźby, prośby i płacze. Nic. Puder do łask powrócił. Dobrze, że on człowiekowi choć w tych trudnych momentach pomaga...

Więc dziś przełom we mnie nastąpił. Jak się nie wkurzyłam, jak nie warknęłam (Ja na ICH miejscu już od tego bym uciekła) i wojnę wypowiedziałam. Taką prawdziwą!

 

A zwycięzca będzie tylko jeden.

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  50 459  

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
2425262728  

Ulubione strony

Statystyki

Odwiedziny: 50459

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Facet