Bloog Wirtualna Polska
Są 1 272 172 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Skoro czas nie przyspieszył, to czemu tak szybko gna? ...

wtorek, 24 listopada 2015 22:49

Czasami wydaje mi się, że czas przyspieszył. Ale to nieprawda. Przecież czas nie może przyspieszyć. Jest taki sam. Stały, choć nieustannie płynie. Skoro czas nie przyspieszył, to czemu tak szybko gna?

Ostatkiem sił padam. Włączam komputer, włączam ulubioną muzykę, siedzę w łóżku i dumam. Oglądam „pierdółki”, czytam o sytuacji w świecie, czytam kilka nowinek, piszę… W międzyczasie myśli uciekają, łapię je, chowam, niektóre zapisuję, układam w całość.

Ostatnie siły generuję na Bąbelka. Czas po pracy dla niego. Tylko. W końcu jestem mamą. A Bąbelek rośnie. Szybko. Szalejemy, bawimy się, śpiewamy. Robimy wyścigi. Po pięciu okrążeniach ciężarówkami po całym mieszkaniu padamy na podłogę. Leżymy na plecach, potem na brzuchach, śpiewamy patrząc sobie w oczy. Głośno, wszystkie piosenki, które znamy! Jeszcze i jeszcze. Machamy przy tym nogami. Śmiejemy się do rozpuku. Patrzę na niego i niedowierzam. Moje szczęście. Potem kąpiel i wieczorne czytanie. Wierszyki. Dużo, aż mam chrypkę. Bąbelek się zatacza, gdy czytam nowe słowa z „Ptasiego Radia” Tuwima. Pimpilitać i pimpilić. Śmiech. Czkawka. Jeszcze, jeszcze – krzyczy Bąbelek. Więc czytam. W końcu widzę, jak opadają mu powieki.

To są moje chwile. Odpoczywam. Psychicznie. Ale gdzieś w środku świadomość nieuchronności czasu mnie dopada. I znowu zadaję sobie to pytanie: Skoro czas nie przyspieszył, to czemu tak szybko gna?

Weekend spędziłam na statku. Rejs tam i z powrotem. Jak Hobbit :) tyle, że bez Smauga i pierścienia :P

Pod koniec uświadomienie sobie, że odcięta od świata przez dobę rzeczywiście odpoczęłam. Od myśli, od wszystkiego codziennego. Takie coś innego. Chyba czasem każdy potrzebuje takiej chwili wytchnienia. A radość, gdy Bąbelek ujrzał mamę z powrotem – bezcenna! „Mama płynęła statkiem, mama była piratem” – powiedział po czym nie przestawał się uśmiechać i ściskać. Teraz jestem tylko jego :)

Czas ucieka. Zaraz mamy święta.  I znów pojawia się pytanie, czy w dzisiejszej dobie XXI wieku uda mi się przekazać Bąbelkowi, to co jest najważniejsze? To, żeby spostrzegał świąteczny czas tak jak my, jak ja, by kojarzył ten czas z małymi rzeczami czy też małymi, naszymi, tymi rodzinnymi tradycjami, które gdzieś z roku na rok kształtowały wygląd naszych świąt?

Może to końcówka jesieni, może pierwsze przymrozki, może sytuacja w świecie, a może po prostu taki czas naganiają mi ostatnio wiele myśli wprawiających w zadumę. Nawet nie sentymentalnie, może trochę melancholijnie, a może bardziej nostalgicznie.

Zaczynam odczuwać odpowiedzialność XXI wieku. To, jakie powinniśmy mieć obowiązki względem wychowania przyszłego pokolenia.  To czy im podołamy? To, że czas ucieka i kiedyś wszystko się zmieni...

 

I mimo wszystko siedzę i zastanawiam się nad tym, że skoro czas nie przyspieszył, to czemu tak szybko gna?

 

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Kissiak na czerwonym dywanie…

wtorek, 17 listopada 2015 23:19

Kissiak kocha Warszawę (tego powtarzać nie trzeba). Kissiak miał okazję bycia w Warszawie, w dodatku, nie, ot, tak, że Kissiakowi się po prostu zechciało. Kissiak wylądował wprost na czerwone dywany, lśnił w blasku fleszy i ogólnie błyszczał wśród błyszczących :P Kissiak od zawsze wiedział, że jest stworzony do wielkiego świata… Skromności z wiekiem jak widać nie ubywa :P Po kim to Kissiak ma? Bo chyba takie geny się dziedziczy, co nie :P ?

Więc Kissiak skrzydła powoli rozwija ;)

Ale wracając… Kissiak zaczął działać i z małą pomocą losu i układających się zdarzeń przyczynowo-skutowych w wielki świat się udał, co by jako reprezentacja firmy wraz z towarzyszem podróży też z firmy, jako, jak przystało w tym świecie, damsko-męska reprezentacja, nagrodę dla tejże firmy odebrać.

Punkt pierwszy: trzeba się wyszykować. Przecież w pociągu (mimo, że nowoczesne Pendolino) warunków takowych brak, więc urodę poprawić trzeba gdzie indziej. Więc w centrum handlowym, w toalecie, szykowny wygląd przybraliśmy i gdy tak sobie weszliśmy, a potem wystrojeni „jak ta lala!” wyszliśmy, aż Pani strzegąca tego przybytku oczy ze zdumienia otwarła, myśl mi przyszła, że jak agenci działamy i myśl ta mi się bardzo spodobała. Uwagę wzbudzaliśmy, a że tajny agent, szacowny Bond, na topie akurat, to w klimat się jak najbardziej wpasowaliśmy.

Oczywiście, jak na agenta NIE PRZYSTAŁO taksówki nie chciałam, bo jak to Kissiak taksówką ma jechać, skoro tramwaj ma. W taksówce nie pooddycha Kissiak stolicą, nie zerknie na lud, nie niuchnie tej atmosfery warszawskiej. Więc deszcz leje, ale Kissiak twardo na tramwaj czeka, po czym nos do szyby przykleił i przez te 6 minut jazdy od szyby wzroku (i nosa) nie oderwał.  

Gala Finałowa (przyzna Kissiak, że aż tak się nie spodziewał), uroczysta, o czasie, nie za długo, w sam raz, dobrze zorganizowana, muzyka na żywo, wszystko dość dobre wrażenie robiło. Kissiak zadowolony. Odebrał Kissiak nagrodę, pokazał się z każdej strony, godnie firmę reprezentował, fotografa na uśmiech złapał, w świetle reflektorów błyszczał i ogólnie wrażenie zostawił dobre (ta skromność…).

Potem Kissiak z partnerem podróży już taksówką wracał (ale nie że taką zwyczajną – jak nazwał to Kissiak – wspierajmy Państwo podziemne, inaczej nie da rady żyć normalnie w tym kraju, cii…).

Siedział jeszcze Kissiak chwilę czasu w knajpce na pociąg czekając. Rozmawiał, dumał i raz po raz w zachwyt wpadał, bo siedział z widokiem na Pałac Kultury więc wzrok tylko w jedną stronę mu uciekał. I podziwiał Kissiak ten zabytek, który się ludziom nie podoba, a Kissiaka w zachwyt wprawia.  Na Warszawę patrzył jak popołudnie wraz z wieczorem ją ogarnia, na samochody przejeżdżające, na ulice, na ludzi biegnących, idących, zmierzających gdzieś w dal, na te budynki dookoła, hotele, na mieszaną architekturę. I tak płynął sobie czas…

Na koniec Kissiak ruch w Warszawie wstrzymał i dumny był z tego, bo przecież nie każdy potrafi ruch chodniczny wstrzymać i to w stolicy :P Sekundę to trwało, albo dwie, może pięć, a może i dziesięć. Ale TRWAŁO. Fakt to fakt. Więc jak Kissiak zmierzał już małymi krokami w stronę pociągu i ostatni raz okiem rzucił na Pałac Kultury w zachwyt wpadł po raz kolejny na widok tej budowli we mgłach, mroku nocy i świetle latarni, i zdjęcie postanowił zrobić, więc robił i robił, ale partner podróży zaproponował zdjęcie dla Kissiaka na tym tle wykonać, więc ustawił się Kissiak na tle nie bacząc na cokolwiek, i pozuje, pozuje, pozuje, a tu raptem oprzytomniał i patrzy… Zajmuje chodnik cały, po lewej ludzie, po prawej ludzie, z przodu też kilkoro. Tak stoją grzecznie i czekają… Patrzą na Kissiak i na jego pozy i zachwyty. Ot, taki upsik! Ruch wstrzymany! Ale swoją drogą co za kultura! Nie zawsze to się zdarza, by ludzie zauważyli, że ktoś zdjęcie robi i nie przechodzili w tym czasie! Dziękować, dziękować!

 

I takie ochy i achy przeżył tego dnia Kissiak w Warszawie. Napełniony energią wrócił, tak jak zawsze z Warszawy. Bo dla Kissiaka ma coś magicznego.  I tyle.

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Guzik...

piątek, 06 listopada 2015 22:09

Taka sytuacja. W pracy. Dzwoni telefon. Odbieram.

- Tak, słucham?

Słychać, że ktoś nie spodziewał się, że telefon zostanie tak szybko odebrany i kończy jakąś myśl do osoby prawdopodobnie stojącej obok niej. Nawija dość niemiło. Chwila przerwy, więc mówię raz jeszcze:

- Tak, słucham?

Nadal nic, jakby mnie nie było, jakby ktoś nie telefonował, albo zapomniał, że telefonuje. Znowu zaczyna mówić, znowu nie do mnie, po czym słyszę do słuchawki głośne:

- Kurwa, od tego guzik mi się ujebał!

Po czym dodaje jakby nigdy nic:

- Dzień dobry, czy dodzwoniłam się do … (itd…).

 

Tak, dodzwoniła się Pani. Tak słyszałam, że z kimś Pani żarliwie dyskutuje. Tak, zdążyłam też usłyszeć wyraźnie, że chyba oberwał się Pani guzik lub go Pani ubrudziła (cokolwiek oznacza powyżej cytowane słowo). Tak, na przyszłość radzę (wszystkim telefonującym) trzymać język za zębami w czasie, gdy się telefonuje :)

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

sobota, 18 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  51 633  

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

Ulubione strony

Statystyki

Odwiedziny: 51633

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Facet