Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 272 171 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Pierwszy śnieg

wtorek, 26 listopada 2013 17:41

Wczoraj spadł pierwszy śnieg. To jest zawsze, co roku, warte odnotowania. Nie spadł tak o sobie, tylko gęsto i dużo. W dodatku, tak w sam raz na moje imieniny. Odkąd mieszkam w Gdańsku (w lutym miną cztery lata) nie pamiętam, by śnieg był już w listopadzie. Super. Bo ja lubię śnieg. Bo już nie jest szaro, a biało. Bo od razu, pomiędzy śnieżycami, przebłyskiwało słońce. No i dodatkowo w tym roku, mam przecież ogromny komfort i mogę się cieszyć z niego bardziej niż inni, bo siedzę z Niusiem w domu i nie muszę w śnieżycę chodzić na autobus do pracy :)  

Z samego rana pokazywaliśmy z Dzielnym Mężem dla Niusia przez okno jak sypie. Taaak patrzył. A gdy Dzielny Mąż pojechał zmieniać opony na zimowe, bo do tej pory okazji nie było, temperatury na plusie, a pogody nie oglądamy, co by wiedzieć z wyprzedzeniem, że spadnie śnieg, ja nie mogłam się oprzeć i zaczęłam ubierać synka (o ósmej rano), by wyjść z nim na balkon i pokazać mu śnieg nie tylko przez szybę. Udało się i choć samo ubieranie zajęło nam więcej czasu, niż przebywanie na balkonie, to chyba oboje byliśmy zadowoleni. Niuś najpierw mrużył oczka, bo padało na niego, potem płatek zatrzymał się na jego nosku, a potem zrobiłam mu ręką „daszek”, by mógł spokojnie nacieszyć się nieznanym dotąd dla siebie widokiem. Ja byłam niezmiernie zadowolona, bo tak jak mu obiecałam, jeszcze w brzuchu, że będziemy poznawać razem świat i że będę mu ten świat pokazywać, to wreszcie mogłam mu pokazać coś zupełnie nowego niż na co dzień!

 

 

pierwszy śnieg 2013.jpg

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Nowy szablon?

czwartek, 21 listopada 2013 22:33

Dzielny Mąż powiedział, że mój bloog jest przestarzały. Że jaki, przepraszam ?!?!?

No, taka męska delikatność… Wprost, jak wymierzony policzek! Jak to kiedyś mi się powiedziało, prosto jak z mordy strzelił :P :P :P

Przestarzały w sensie szablonu. Że już niemodny. Że czas zmienić. No, dobra, smuteczek taki, ale jak nie patrzeć prawdy trochę jest. Bloog prowadzę od 2009 roku. (Zaczynałam jak nie patrzeć, pod koniec ubiegłego dziesięciolecia :) Bo teraz mamy lata 10-te XXI wieku, to wtedy były lata…yyy… zerowe? Dobra, mniejsza z tym). W każdym bądź razie popatrzyłam na te nowe szablony i rzeczywiście ładne dość. Takie nowoczesne, delikatne…

Ale teraz gryzę się sama ze sobą. No bo Kissiakowo jest takie moje. A z drugiej strony, człowiek też się zmienia i dojrzewa. Wszystko idzie do przodu, cały świat idzie do przodu, a internet to w ogóle. No i nie wiem. I spać mi to nie daje. Bo ja lubię zmiany (niektóre oczywiście), nowości też lubię. Ale niektórych jednak nie lubię. Przyzwyczaiłam się po prostu… I ogólnie to teraz nie wiem… Ale tak naprawdę nie wiem. I jedno moje Ja chce. A drugie Ja nie chce. I moje Ja czuje się jak Gollum z „Władcy Pierścienia” (no tyle, że moje Ja jest ładniejsze :) o wiele ładniejsze, no dobra, nawet bez porówniania ładniejsze). I co ja mam zrobić? 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Rowy, doły i dołki...

środa, 20 listopada 2013 13:24

Idę naszą drogą. Pcham wózek omijając rowy, doły i dołki na owej drodze, a samochody omijają mnie, z nietęgą miną kierowców, że kobieta z wózkiem idzie, więc nie dość, że zwolnić powinni, to w dodatku przez nią jeszcze bardziej kręcić muszą omijając rowy, doły i dołki co by im podwozia nie urwało oraz, że jadące naprzeciwko samochody też jakoś wyminąć muszą, a droga przecież wąska jest, a tu rowy, doły i dołki i jeszcze ta kobieta z wózkiem...

Nie lubię tej drogi. Wąsko jest, chodnika nie ma, no i te rowy, doły i dołki.... Ale co począć jak to jedyna droga. Ale patrzę, a tu robotnicy. Drogę ową naprawiać będą, zapach gorącego asfaltu się unosi, rowy, doły i dołki zapychać nim będą. No pięknie – myślę sobie – nie dość, że te rowy, doły i dołki, nie dość, że te samochody, to jeszcze robotnicy się napatoczyli. No ale co zrobić, dobrze, że drogę naprawią. Więc idę. A to przecież bliskie spotkanie trzeciego stopnia jest i nie wiadomo jak się zachować. (Jak w windzie, gdy się z kimś obcym jedzie – granica prywatności pogwałcona wtedy jest i albo się patrzy na podłogę, albo na sufit, a najczęściej, to instrukcję alarmową się czyta. Po raz setny, jakby to przepiękna powieść była. Bo jakoś głupio na kogoś patrzeć, uśmiechnąć się czy nie? zagadać czy cicho siedzieć?). Ale ja nie lubię odwracać głowy i udawać, że nie widzę, skoro widzę i mijam tych robotników i tak czy siak wiem, ze gapić się będą! Ot, taka atrakcja przecież, kobiety z wózkiem nie widzieli :P Więc idę… rowy, doły i dołki…, wózek pcham…  rowy, doły i dołki… no i się gapię. A co! Skoro oni mogą to ja też! Twardym trzeba być nie „miętkim”. Ale ja jak to ja. Jak się gapię, to przecież nie za srogą miną, a uśmiech numer 22 się pojawia :) Jakoś tak automatycznie. Nie wiem skąd, bo przecież nie chcę się specjalnie uśmiechać. Ale nie umiem. I słyszę:

- Ciocia czy mama?

„No niezłe pytanie, nie powiem” – przechodzi mi przez myśl , ale odpowiadam: Mama.

Oczywiście prace ustały i jak jeden zagadał, to już sześciu też stoi i słucha.

- A mąż gdzie?

- A w pracy.

- O. To my może na kawę wpadniemy. (Taki żarcik, że niby).

- Zapraszam, zapraszam… – odpowiadam żarcikiem na żarcik i idę sobie dalej. I słyszę: „Do pracy wracaj, a nie Panią zaczepiasz!”. O, jakiś „porządny” się znalazł! I poszłam, za zakrętem znikając. 

 

Przychodzi Dzielny Mąż z pracy:

- Wiesz, rowy, doły i dołki zalepili! – krzyczy od progu.

- Wiem. – I opowiadam mu całą sytuację.

- No a co byś zrobiła gdyby rzeczywiście chcieli przyjść na kawę! – oburza się Dzielny Mąż.

- No coś ty! – odpowiadam i widzę, że oburzenie opada, Dzielny Mąż „łagodnieje” – No przecież nie posprzątane było! – dorzucam żarcik.

- Ha, ha, ha, bardzo śmieszne – powiedział Dzielny Mąż, odwrócił się na pięcie i poszedł do drugiego pokoju.

Ach… A wszystko przez te rowy, doły i dołki... 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Zpaparazzowany Gdańsk

poniedziałek, 18 listopada 2013 13:29

Zrobiliśmy sobie małą przejażdżkę po Gdańsku. „Pobawiliśmy się” w paparazzi i oto zpaparazzowaliśmy Gdańsk. Nie cały oczywiście :) Co z tego wyszło? Proszę bardzo… 

 

IMG_0088.JPGPGE Arena

 

IMG_0092.JPG

 

IMG_0093.JPG

Stocznia. Już niedługo nie będzie tych żurawi. Podobno zostanie jeden pamiątkowy, kupiony przez miasto. W ich miejscu powstanie nowoczesna dzielnica o nazwie Nowe Miasto. Dla młodych rodzin.

 

IMG_0098.JPG

A to taki tam „zabytek” napatoczył się po drodze.

 

I uwaga…

 

IMG_0097.JPG

Ten "stary", zardzewiały, mega brzydki, mega wielki budynek, to (o zgrozo!) nowo powstające Europejskie Centrum Solidarności! Rozumiecie? Ja nie rozumiem! Jak w dzisiejszych czasach można zgodzić się na taki projekt?! To jest naprawdę brzydkie i wygląda jak stara zardzewiała blacha…

 

I na koniec... A kuku!

Paparazzi we własnej osobie :) :) :)

(z osobistym szoferem oczywiście :P)

 

IMG_0107.JPG

 

 

 

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Nad morzem

niedziela, 17 listopada 2013 21:25

Dziś pierwszy raz pojechaliśmy nad morze. To znaczy nie my, ale Niuś pierwszy raz z nami. Niuś obudził się, jak tylko weszliśmy na deptak. Krzywił się od wiatru wiejącego w małą, niusiową buźkę, ale rozglądał się dookoła, a jego wielkie oczy, były jeszcze większe patrząc na mijane otoczenie. Nad samym morzem też mu się podobało. A już w domku spał tak smacznie i tak wymęczony, jakby co najmniej biegał godzinę po plaży :) Na mnie też morskie powietrze podziałało i padłam zasypiając snem twardym ;)  

 

IMG_0073.JPG

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (17) | dodaj komentarz

sobota, 18 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  51 650  

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Ulubione strony

Statystyki

Odwiedziny: 51650

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Facet