Bloog Wirtualna Polska
Są 1 263 873 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Jak z pasić wyszło paść a z paść pasić…

niedziela, 20 listopada 2011 15:34

 

Miało być zabawnie. I było, ale nie z tego się śmieliśmy z czego mieliśmy się śmiać :) A było to tak...

 

Wróciła Metafizyczna Sister ze spaceru i zdejmując chustkę z szyi umocowała ją na głowie.

- Wyglądasz jakbyś miała iść krowy pasić – mówię.

Dzielny Mąż w śmiech. Ja się nie śmieję, bo niby z czego.

Minęła chwila, Dzielny Mąż wraca do tematu:

- Ale wypaliłaś dzisiaj.

- Co ja wypaliłam?

- No z tym pasić.

- A co w tym śmiesznego? – pytam.

- To, że nie pasić, a paść! – ryknął Dzielny Mąż.

Na co my z Metafizyczną w śmiech (a co to był za śmiech!!! już dawno się tak nie uśmiałam), bo przecież nie paść, a pasić!

 

Nie minął dzień, jak siadam przy komputerze i myślę, sprawdzę te pasić. Wpisuję, a tu nie pasić, a paść. No nie możliwe! – myślę – Jakie paść skoro pasić! Biorę więc telefon, bo gdzie najlepiej sprawdzić jak nie u źródła, znawcy, który zawsze wie, czyli u taty.

Odbiera tata:

- Tato,  – mówię – paść, czy pasić?

- Oczywiście, że paść! – odpowiada Tata.

- Paść?!? Na pewno nie pasić???

- Ha! – krzyczy Dzielny Mąż – ja wiedziałem, dobry jestem w te klocki, ale, że wy z Suwalszczyzny, to nie będę się kłócił, bo różne macie słownictwo – wtrącił i wrócił do swoich zajęć.

- Ale na pewno paść, a nie pasić? – i opowiadam historię, jak to my z Metafizyczną, a i Dzielny Mąż zresztą też z paść się śmieliśmy. Tata więc w śmiech.

Biorę do słuchawki Mamę.

- Wiesz, że paść a nie pasić? – pytam.

- Pewnie, że paść, a skąd wy to pasić wziełyście?

 

No pięknie. I tak to człowiek miał się z paść śmiać, a teraz może się śmiać z pasić. Bo tak oto z pasić wyszło paść a z paść pasić…

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Zawstydzająca historyja ciastkowych foremek

wtorek, 08 listopada 2011 19:40

 

Wybierając dziś foremki do ciastek (w końcu Metafizyczna Sister będzie je robiła na Boże Narodzenie oraz na inne okazje, a foremek u nas nie ma, w domu rodzinnym są, ale oczywiście ze względu na fakt studiów Metafizycznej, ciastka będzie robiła tu i powieziemy gotowe, więc foremki są niezmiernie potrzebne!) oczywiście najadłam się, zamiast wyobrażanego smaku tych ciastek, wstydu co niemiara.

A było to tak. Wysłałam Dzielnego Męża po bułki, co by się nie nudził wybieraniem foremek (w końcu rzecz to nie byle jaka i wybór czasu trochę zajmuje). Sama ruszyłam do boju. Odnalazłszy odpowiednią półkę stanęłam przodem do mojego „celu”, a tyłem do przechodzących ludzi w owej alejce (nikogo nie było).

Wyboru aż takiego także nie było. (Może to i lepiej). Zastanawiałam się nad dwoma opcjami. Pierwsze, droższe, kosztujące 9,90 zł., drugie tańsze – 6,99 zł. Aż takiej różnicy nie ma, a jednak. Pierwsze, można rzecz, bardziej Bożonarodzeniowe – jakaś choinka, Mikołaj, czy coś w ten deseń. Drugie – bardziej codzienne – miś, gwiazdka, księżyc i tym podobne. Tyle, że pierwsze – dość małe. A to dostateczny powód wybrania tych drugich. Ciastka Metafizycznej małe być nie mogą! - muszą być w sam raz! Wybrałam więc owe foremki i trzymając je w ręku (jeszcze się nie odwracając) coś „czarnego mignęło mi przez ramię”. To Dzielny Mąż. Wymachuję więc formami i mówię (potok szybkich słów, jak to kobiety w swojej naturze mają): „Są dwa rodzaje, tamte może lepiej wykonane, ale te są większe, może nie aż takie świąteczne, ale ciasta nie tylko na święta będą przecież robione. Te, chyba będą okay. A ty co sądzisz?”. Padło wreszcie moje pytanie. W odpowiedzi… cisza. Odwracając się już zła, widzę, że Dzielny Mąż odszedł mijając mnie bez odpowiedzi. „No co za pogarda” – myślę. I krzyczę (z wyrzutem! jak to kobiety potrafią): „Mariusz!”. Po czym odzyskuję „świadomość umysłu” i widzę, że to wcale nie Dzielny Mąż, a jakiś obcy facet! Ale wstyd! Nafukałam na obcego, niewinnego faceta! W dodatku tyle gadałam wymachując za siebie tymi foremkami. Czemu się nie odwróciłam? Jak to musiało wyglądać! No pięknie po prostu :) :) :) Boki zrywać. Jak jakaś wariatka normalnie!

Szybko odnalazłam Dzielnego Męża (tym razem to był on) i pomknęliśmy do kasy, co by więcej się wstydu nie najeść.

No pięknie, po prostu pięknie...

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  50 470  

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

Ulubione strony

Statystyki

Odwiedziny: 50470

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Facet