Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 869 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Mamą być... Spacer mroźną zimą

piątek, 31 stycznia 2014 10:32

Mimo, że za oknem temperatura na minusie, nie rezygnujemy z Bąbelkiem ze spacerów. Trzeba przecież wyjść z czterech ścian i zaciągnąć świeżego powietrza. Od razu lepiej człowiekowi się robi. Tym bardziej, że o tej porze roku aura nad jeziorkiem jest wspaniała: mało ludzi (a nawet nikogo ;)), cisza, piękne, białe krajobrazy, zamarznięta tafla wody, sarny. Co prawda, nie codziennie wędrujemy nad jeziorko, bo jak nam mocno zapada drogę, to niestety nikt nie pomyśli o tym, że ktoś z osiedla (czytaj: ja, mama z dzieckiem), zechciałaby pójść dalej na spacer niż tylko pięć razy wzdłuż bloku i nikt śniegu nie odgarnie, a wózkiem ani rusz przez zaspy. (Próbowaliśmy). Łopaty ze sobą brać nie będziemy, a na sanki Bąbelek za mały jeszcze. Oczywiście nie ma głupich i do każdego spaceru się solidnie przygotowujemy. Niezbędnik dzidziusiowy, to przede wszystkim (nie licząc ciepłego dobrego kombinezonu, czapki, szalika i rękawic), krem ochronny na buziolka („stary”, dobry Bambino jest naj naj) i ciepły koc w wózku. Niezbędnik maminy i odkrycie tej zimy zarazem, to… śniegowce! Nie dość, że ciepło, to jeszcze wygodnie jak w kapciach! (I już żadne mrozy nie są straszne! Nie zamienię tych butów na żadne inne! O nie! Pierwszy raz od dawien dawna nie marzną mi nogi!) I obowiązkowo rękawice jednopalczaste! Trzymając wózek ręce są najbardziej narażone na skostnienie, a ciepłe jednopalczatki (nałożone na zwykłe palczatki) sprawdzają się jak najbardziej.

Spacer zimą ma naprawdę swój urok. I pomimo, że wybranie się na niego zajmuje nam do pół godziny, polecam!

 

 IMG_7457.JPGGdy Bąbelek śpi, mama nie próżnuje.

Nawet przy -17 stopniach C ;)

 


Podziel się
oceń
0
0
Tagi: zima, spacer

komentarze (29) | dodaj komentarz

Sarny

środa, 29 stycznia 2014 8:45

Cały grudzień czekałam, aż zjawią się pod oknem. Jednak nie było śniegu, więc nabrałam wątpliwości. Potem przyszedł styczeń, mrozy, więc codziennie wyglądałam przez okno. I nadal nic. Tydzień temu spotkaliśmy dwie na spacerze z Bąbelkiem. To był znak, że są i jednak nigdzie się nie przeniosły. Aczkolwiek, nastąpiło to nad pobliskim jeziorkiem. A za oknem nadal nic. Dziś, jak co ranek, zaglądam, śnieg sypie, a ich jak nie było, tak nie ma. Po godzinie zerkam znowu i co widzę? Jest! Jest sarenka! Wreszcie przyszła. Oczywiście, pół godziny spędziłam na obserwacjach :) Bo co jak co, ale sarny mają to do siebie, że mnie rozczulają. Szczególnie zimną. Podobnie jak jeże przechodzące przez jezdnię i zające na polu. 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Nowa energia

sobota, 25 stycznia 2014 0:20

Są dni, które są inne od wszystkich. Dni, które dają nam mnóstwo nowej, pozytywnej energii. Dni, których się nie spodziewamy... Ja miałam taki wczoraj.

 

 

1.JPG


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

I nawet tytułu brak...

środa, 22 stycznia 2014 20:45

Moim postanowieniem noworocznym powinno być pisanie. Ale nie było, bo przecież nie było postanowień noworocznych. Choć pewnie i tak to by nic nie zmieniło. Po prostu w tym roku weny brak… Chodzę, szukam, nie ma jej. Ani w domu, ani na codziennych spacerach, ani na mniejszych czy większym wyprawach. Nie ma w Niusiowych zabawkach, nie ma w codziennych zajęciach… Ale tak naprawdę, to chyba nie ma, bo nie pozwalam jej do siebie przyjść. I nie chodzi o to, że zima, że nie ma słońca, że jest zmęczenie itp. To byłyby wymówki. Bo pewnie, że zimno, ciemno, buro, oczy się kleją, codzienność puka do drzwi, że są dni, że nic się nie chce, że najchętniej to człowiek by się schował z książką i gorącą czekoladą pod koc i nosa nie wystawiał. I czekał w takim letargu aż zakwitną kasztany… Ale tak ma 80 procent ludzi o tej porze, więc i taki stan wymówką od pisania być nie może… Zresztą, jak się zagłębić w siebie, to każdy dzień jest inny, piękny, dużo się dzieje, Bąbelek rośnie, mogę go obserwować godzinami, wieczory z Dzielnym Mężem także spędzamy rozmaicie… Więc dzieje się… Tylko… czemu nie mogę się zabrać za pisanie? Nie wiem, już naprawdę nie wiem… I nawet tytułu brak…

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Tup, tup, tup i mamy Nowy Rok…

wtorek, 07 stycznia 2014 13:51

Udało się. Wszystko. Zdążyliśmy. Pierniki zostały upieczone, remont ścian dokończony, mieszkanie wysprzątane, choinka ubrana, wyjazd przygotowany, w końcu wyjazd wyjechany i powrót powrócony. Wigilia, Święta, zapachy i pyszności. Świątecznie, spokojnie i dobrze. Pierwszy ząbek Bąbelka. Drugi ząbek. Potem powrót nie tylko z jednym naszym Bąbelkiem, ale jeszcze z dwoma trochę starszymi Bąbelkami. I końcówka roku. Intensywna. Zabawy, gry, ponad trzygodzinna wizyta w Centrum Nauki Eksperyment, wypad nad morze, przyjazd gości, Sylwester, Nowy Rok, noworoczna randka z Dzielnym Mężem w kinie (tak, tak, tylko we dwoje :))… Czy coś jeszcze pominęłam? Nie wiem. Nie pamiętam. Pewnie tak, bo działo się, oj działo.

A teraz już mamy 7 stycznia. Czas leci. Postanowień noworocznych brak. Bo po co coś postanawiać. Trzeba realizować marzenia, jak tylko się da. A można wiele. I tego wszystkim życzę w tym roku.

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  50 395  

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Ulubione strony

Statystyki

Odwiedziny: 50395

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Facet