Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 272 171 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Jak zostać królem

niedziela, 30 stycznia 2011 12:28

O filmie można powiedzieć tylko jedno – rewelacja! Wyszłam z kina oszołomiona. Kreacje aktorskie rewelacyjne. Film poważny, ale z elementami komicznymi, bowiem niektóre dialogi czy sceny zwalały z nóg. Fabuła skupiała się na jednej rzeczy - jąkaniu króla, a nie na wydarzeniach pobocznych. I to właśnie jest sukcesem. Ktoś może pomyśleć, że to "błahostka", ale wcale błahostką nie jest pokazanie pozornie małej rzeczy. Bo trzeba być znakomitym reżyserem, by właśnie taką „błahostkę” pokazać jako rzecz najistotniejszą. Pokazano dramat człowieka, który ma rządzić krajem, a nie jest w stanie się wysłowić. I nie są tu ważne dzieje rodziny królewskiej, relacje z dworem, czy polityczne dzieje kraju, który zaraz pogrąży II wojna światowa. Ważny tu jest człowiek, który przeżywa dramat, gdy musi zostać królem, a boi się tego ze względu na swoją przywarę. Gdy w kulminacyjnym momencie ten człowiek, już jako król, miał wygłosić orędzie do swoich poddanych, o tym, że  zaczęła się wojna z Niemcami, nieważna była sytuacja polityczna i to, co ma do przekazania, ale to, czy wydobędzie z siebie głos. Nie liczyło się to, że zaraz rozpęta się piekło, a to, czy król pokona swoją wadę i da radę przemówić. Nie pokazywano tu przecież losów kraju, a emocje pojedynczego człowieka, który ponadto nie jest zwykłym człowiekiem, a przywódcą, osobą reprezentacyjną, najważniejszą. I właśnie emocje stanowią tu klucz do sukcesu. Bo z emocji rysujących się na twarzach aktorów składa się ten film. W scenie najważniejszego wystąpienia, połączenie emocji rodziny królewskiej, dworu i bliskich królowi, którzy słuchają przemówienia o początku wojny ze strachem o to, czy król da radę je powiedzieć (nie liczy się dla nich treść), z emocjami narodu, który słucha przemówienia ze strachem przed wojną było wręcz mistrzowskie. I w pewnym momencie sam widz zaczyna się zastanawiać, i nie jest już taki pewny, czy właśnie ta ludność słuchająca króla przez radio ma na twarzach strach przed tym co monarcha mówi, czy też przed tym, czy da radę powiedzieć...

I jeszcze jedno. Królowi nie pomogli dyplomowani lekarze z tytułami szlacheckimi, a zwykły szary człowiek. Przyjaźń, która zrodziła się między nim a monarchą jest także pobocznym wątkiem. I choć reżyser nie skupia się przecież na tym, to widz i tak to zauważa.

Wychodząc z kina byłam zachwycona fabułą, grą aktorską, reżyserią. Film trwający 118 minut minął tak szybko, że chciało by się rzec - to już koniec? I choć nie czuje się niedosytu, bo wszystko zostało zapięte na ostatni guzik, wszystko zostało dopowiedziane do końca, tak że już nic dopowiedzieć się nie da,  to mimo tego, chce się jeszcze siedzieć i patrzeć chociażby na napisy końcowe lecące na ekranie.

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

...

środa, 26 stycznia 2011 20:31

 

"Moje dzieciństwo było jak jedna wielka impreza - szybko i nie pamiętam"

 

Michał Zbigniew Fałtynowicz

(14l.) 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Pewna rozmowa przed snem

poniedziałek, 17 stycznia 2011 21:27

 

- A jak następna praca, to znowu nie będzie to...?

- To będziesz szukała innej…

- Znowu i znowu?

- No tak, aż znajdziesz swoje miejsce.

- I po latach poszukiwań powiem: Szukałam swego miejsca na ziemi… Nie znalazłam... Zajęłam się lataniem…

:) :) :)

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Wielkie odkurzanie ;)

czwartek, 06 stycznia 2011 21:59

Ffuuu ffuuu huuu… chucham, bo czas odkurzyć mojego blooga. Patrzę - niby zwiedzających więcej (ponad 3 tys. wielka radość i zaskoczenie, no i wielkie dzięki, i ukłon dla wszystkich odwiedzających, czytających i zaglądających tutaj, bo to aż serce roście patrząc na te statystyki), ale wpisów brak, więc czas to nadrobić. Nowy Rok przyszedł, a najpierw święta oczywiście, a tu kurz rósł i rósł i taką pokrywą nicości bloog mój się pokrywał ;) Ale jakoś czasu nie miałam, bo święta w domku, w Suwałkach, tak miło minęły, że nawet mała myśl nie przeszła, by tu zajrzeć, nie mówiąc nic już o napisaniu paru słów. No a potem Sylwester, wyjątkowy, udany i w ogóle naj naj naj, więc kto by pomyślał wtedy, by w ogóle komputer odpalić. Więc jestem teraz, odkurzam, chucham, dmucham, kurz powoli odfruwa… teraz Kissiakowo będzie już z powrotem lśniło nowymi wpisami - taką przynajmniej mam nadzieję :)

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

sobota, 18 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  51 648  

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

Ulubione strony

Statystyki

Odwiedziny: 51648

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Facet