Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 264 205 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Młody Bóg

środa, 26 lipca 2017 22:45

W myśl zasady, że kiedy w Trójmieście jest w lato pogoda, rzucaj wszystko i biegnij na zewnątrz, bo za chwilę już jej nie będzie, bladym świtem zobaczywszy słońce i 20 stopni na termometrze (w telefonie wszystko wiedzącym rzec jasna ;) ), Kissiak rzucił wszystko tak jak stał, wziął Piotrusia pod pachę i ruszył! Do Gdyni! Piotruś się śmiał, że jak w wierszyku o Panu Maluśkiewiczu „wsiadł w samolot motyli i powiedział <do Gdyni!>”. Wiec my w Huinday-a i w trasę. Co za szczęście bo pół godziny później już obwodnica stała przez pół dnia. Niemniej jednak Kissiak jako osoba nie uprawiająca plażingu, zawitaliśmy na plażę po drodze zaliczając lody i watę cukrową. Kissiak = cukrowo watowy potwór :D
niemniej jednak usadowiwszy swoją dupkę na piasku najbliżej morza jak się dało (przecież Kissiak zawsze się przeciśnie), stwierdziwszy, że jakby ogłoszono konkurs na najbledszą osobę na plaży, Kissiak nie ma sobie równych, więc laury, kwiaty, medale i inne takie tam przyjmie, wypuściwszy Piotrusia na brzeg, Kissiak zaczął lookać. Puszczać żurawia na wszystko i wszystkich dookoła. No brzydko Kissiak może powie, ale żeby na kimś oko zarzucić to ciężko. I tak dumał Kissiak o tym i o życiu dumał, patrzył w tę wodę, chciałoby się rzec o kolorze lazurowym i zapachu cudnym (ale niestety rzec można tak tylko w wyobraźni), i nagle stało się to, co się dzieje tylko na filmach!
 Plaża zamiera, a brzegiem idzie ON… Scena z filmu rodem wzięta, Kissiak do dziś przeżywa, bo ci w morzu zamarli, ci na plaży jak jeden mąż się podnosili z kocyków, ręczników, znad parawanów. Kobiety, mężczyźni, dzieci… a ON szedł. Szedł brzegiem mając wszystkich w poważaniu, jakby nie zauważał tego jakie zjawisko dookoła siebie tworzy, jaki blask bije od niego i jak reagują na niego ludzie! Młody Bóg… Tak go nazwałam, bo cudo było nieziemskie i do dziś się zastanawiam, jak on tam się znalazł i gdzie jego statek UFO wylądował.  Z osiemnaście miał lat, a aurę roztaczał taką, że z otwartą gębą na cudo wszyscy w zamarciu patrzyli. On szedł. I tak wszyscy jak jeden mąż głową zatoczyli z lewa na prawa oślepieni tym blaskiem, z gębami otwartymi ze zdziwienia, z podziwu, po czym Młody Bóg poszedł dalej i zniknął. I wtedy wrócił gwar, ludzi opadli znów na koce, ręczniki, za swoje parawany i do plażingu wrócili. I rękę nadstawię, że nie jeden teraz o tym zjawisku myśli, bo skoro ja nawet temat ten publicznie poruszam po dniach kilku od tego momentu, to naprawdę musiało być coś!


 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Po raz kolejny dorosłość zajrzała w oczy…

niedziela, 16 lipca 2017 17:51

Pierwszy raz Kissiak poczuł co to dorosłość, jak nieświadomy zagrożenia wrzucił pulpeciki do toalety, po czym toaleta się zapchała tak, że wyszła z tego akcja stulecia. Teraz jednak, w obecnej sytuacji, Kissiak nastawiony już na to, że dorosłość będzie pukać coraz częściej, z dumą może powiedzieć, że dziś Kissiak walczył z pralką. A rzecz to nie byle jaka, bo prać Kissiak lubi, pierze często i gęsto o każdej porze dnia i nocy, o każdej godzinie. A jak zdarza się raz na ruski rok słońce w Gdańsku, to Kissiak tym bardziej to potrafi wykorzystać i pierze jeszcze namiętniej niż zawsze, bo szybciej wszystko schnie. W myśl Matki po godzinach:
- Dziś będzie 30 stopni, co będziesz robiła?

- Trzy prania zamiast jednego ;)

Niemniej jednak ból się stał ogromny, bo nadszedł moment, kiedy Kissiak wyciąga z pralki swoją chabrowa śliczną sukienkę, patrzy, patrzy, a ona caaaaała w plamy. Takie tłuste czy coś! I rozpacz, i łzy ciekną, ból w sercu, taaaka ładna sukieneczka… I wtedy Kissiak sobie przypomina, że kiedyś już pralka taką rzecz robiła, ale były to jeszcze zmierzchłe czasy z jeszcze wtedy ówczesnym Dzielnym Mężem i bez Bąbla. Czyli hen, hen zeszłe stulecie. I duma Kissiak co wtedy zrobiliśmy, żeby przestała. I nie wydumał, bo takich rzeczy nie warto pamiętać, wiadomo mózg ludzki dużo pomieści, ale bez sensu jest takie bzdury pamiętać. Jak widać, czasem by się przydało, okazało się, że może nie jest to wiedza niezbędna, ale przydać się może. Więc Kissiak dumę w sobie znalazł i Prawie Byłego już Męża przy okazji zapytał, a ten powiedział że filtr. Tematu koniec, Kissiak dumę ma, nie z takimi filtrami sobie radził. (No dobra, nie radził sobie z filtrami w ogóle, bo okazji nie miał, ale tak mi tu pasowało żeby napisać, bo to tak filmowo zabrzmiało ;) ).  Więc plan był obmyślony, trzy dni Ksisiak się nastawiał, aż nastała niedziela. Wiadomo dzień boży, odpoczywać trzeba, pranie by się zrobiło, ale ryzykować szkoda tych sukienek, koronek, t-shirtów i innych takich wszystkich co można je prać. Ale trudno. Przygotował Kissiak wszystkie niezbędne akcesoria – miska, szmaty, ręczniki papierowe, szczoteczka, gąbka, gąbka magiczna, a nawet nóż! Wybiła godzina zero, więc czas stawić oczy dorosłości. Otwiera Kissiak otwór na dole w pralce i patrzy. Patrzy Kissiak patrzy na to coś tam w środku i nie wie czy tknąć, czy nie, ale przecież w szczytnym celu to robi, co by chronić swoje ubrania, więc powoli rękę wkłada by otworzyć z nadzieją, że woda nie chluśnie, że nic nie wypełźnie, że żadnego skarbu innego nie znajdzie (choć nastawiony na najgorsze przecież). Chce przekręcić… Nie idzie. Zonk. Cholera! Klnie Kissiak troszku, choć niedziela, dzień boży, no ale jakiś święty mocarz nie pomaga, a by mógł! Ale nie daje Kissiak za wygraną, używa wszelkiej mocy,  a nie łatwe to z kissiakową siłą, bo przecież szczupły taki, siły dużo nie ma (choć meble sam przestawia! – mam teee mooooc!), i… zawór powoli zaczyna puszczać, powoli leci woda… Poszło! Tadam! Jednak Kissiak singiel poradzi sobie ze wszystkim. I proszę, szach mach, rachu ciachu, trochę pracy, trochę wysiłku, trochę główkowania i otwór lśni jak nowy! Ba! Filtr wyczyszczony, pralka nówka funkiel, nie taki potwór straszny jak go malują. No zabawy trochę było, ale udało się nawet ją skręcić z powrotem (chyba wszystko jak należy?).
I co? Dorosłość zapukała, strach ma wielkie oczy, ale można? Można! Dumna ja!

PS. Jakby ktoś coś to dzwońcie :)

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Mamą być...

sobota, 01 lipca 2017 19:23

Ja w wieku 4 lat oglądałam Misia Uszatka... Mój syn obejrzał (z otwartą buzią i zainteresowaniem jakiego jeszcze u niego nie widziałam) Hobbita i Władcę Pierścieni. To ja jestem nienormalna czy mamy XXI wiek? ;)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Niespodzianka

czwartek, 29 czerwca 2017 13:47

Otwieram dziś faceboga, a ten drze mi się prosto w oczy komunikatem, że mam 200 znajomych i "że dzięki mnie świat jest lepiej zintegrowany". Rozumiecie? Żem mało nie padłam jak to zobaczyłam. No aż usiadłam mocniej niż siedziałam i nie wiedziałam, czy się śmiać, czy płakać bardziej mi się chciało. Normalnie bohaterką jestem, świat zintegrowałam. Na facebogu, wirtualnie, w cyberprzestrzeni. No powód nie z tej ziemi, żeby świętować. Cyrk na kółkach. Zbliżanie ludzkości do samozagłady zrobiło własnie krok do przodu! 

Ale to nie wszystko... Otwieram serek. Taki zwykły, waniliowy. Danio. No, że Danio, to może i Mały Głód mógłby mi wyskoczyć z pudelka, to mniej bym się zaskoczyła, niźli to. Patrzę, że na pokrywce, tym papierku srebrnym, znaczy się, co się go zdziera z kubełka, żeby się do serka dostać, jest coś. Zerkam więc z myślą, że coś wygrałam, wakacje marzeń dla czterech osób, czy samochód jakiś, ostatecznie sprzęt AGD, urządzenie mieszkania, ino gotówka od ręki... Już w myślach jedną nogą w samolocie jestem, w samochodzie siedzę i lansik taki, pieniądze wydaje… więc zerkam, coby się ziścić to miało… patrzę i... nie wierzę. Zagadka. Taka zagadkowa zagadka. Co to jest?  I rysunek taki:

 

 

co to jest.jpg

 

 

I odpowiedź też widzicie?
Miś wchodzący na drzewo! 

Więc siedzę tak zaskoczona, jak z tym facebogiem z rana, nie wiem czy się śmiać czy płakać normalnie. I wniosek jeden. Strach cokolwiek mi dziś otwierać, bo niezależnie czy komputer odpalę, czy chcę coś zjeść, funkcjonować normalnie, jak ludź w tym świecie wielkim, życie mnie zaskakuje. Więc lepiej się schować i łebka nigdzie nie wystawiać, co by za dużo dziś moje oczy już nie przyjęły... 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Tolerancja

piątek, 23 czerwca 2017 22:16

Zajeżdżam do Maca. Pełno takiego czegoś, co chyba zwą młodzieżą. Wszystko podobne, ubrane na jedną nutę. Dziwnie ubrane. Jakiś T-shirt jakby sprany i krótkie spodenki. Co druga osoba długie czarne rurki. Pomalowane to to wszystko jakąś farbą, kredą czy Bóg wie czym. Kolorowym w każdym bądź razie. Cosik się chyba na mieście dzieje, bo wszędzie to to na jedną modłę. Pełno tego i w Macu, i ogólnie masakra. Ja rozumiem koniec roku szkolnego. Ja rozumiem radość i zabawę. Ale patrząc na nich jestem przerażona. I czuję się staro. I czuję, że dziwna ta młodość. I czuję, że boje się, jak wychować syna... Stoję w kolejce i wyć mi się chce.
Nie, młodzieży nie zdzierżę. Tak, moja tolerancja jest niska. Spada z wiekiem. Nie, ja nie mam na TO COŚ tolerancji!

 

Kolejka się wydłuża. Kolorowych coraz więcej. Brudne to to w tej kredzie, farbie czy Bóg wie czym, aż strach, że cię dotknie przypadkowo. 

Przede mną jednak dwie dorosłe babki (około lat czterdzieści). Ich kolejka: 

Babki: - Dwie kawy. Można opaskę z Minionkiem!?? 
Pani w Macu: - Słucham?
Babki: - Opaskę z Minionkiem! (krzyczą jak małolaty).

Pani w Macu: - Aaaa! I podaje dwie opaski.
Babki: - To nie są opaski z Minionkiem! (krzyczą, a w głosie oburzenie). To opaski z dziewczynką z Minionków, a my chcemy opaski z Minionkiem!

 

Stoję i oczom, i uszom nie wierze! A ja tylko po kawę. Tak, miało być szybko, prosto i bezboleśnie. A wyszło jak zawsze. I w dodatku z totalnym brakiem tolerancji! 



To ja wariuję, czy świat?

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

środa, 23 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  50 501  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Ulubione strony

Statystyki

Odwiedziny: 50501

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Facet